wtorek, 31 stycznia 2017

Z serduszkiem

Mam fazę na iris folding, ale mam też ochotę na jakieś urozmaicenia. Więc kombinuję z różnymi panelami i ozdobami. Lubię styl clean & simple, więc na serduszkowe wyzwanie powstała taka craftowa karateczka.






niedziela, 29 stycznia 2017

Kartka z tancerką

Taką karteczkę zrobiłam dla kogoś, kto pasjonuje się tańcem. To najtrudniejszy wzór, jaki robiłam. Wycinanie było trudne, papier się rwał, zamiast wycinać, a na koniec okolice ręki musiałam przykleić do podłoża, bo się nie chciało trzymać. Klej Hobby też nie chciał tego trzymać, musiałam poprawiać silikonowym. Macie jakieś pomysły na to? Kartka jest przecież z grubego brystolu, nie powinna się tak podle zachowywać.

Wykorzystałam znowu papier do origami. Jest najlepszy do wzorów, w których używa się dużej liczby pasków, bo nie odstaje i nie odkleja się. Papier o gramaturze drukarkowego mocno odstaje, więc nadaje się do wzorów, gdzie pasków nie jest dużo i za bardzo nie nakładają się na siebie.





sobota, 28 stycznia 2017

TUSAL 2017

Źle się dziś czułam, więc nie dałam rady zrobić zdjęcia, kiedy świeciło słońce, a jednak lampa do telefonu, która miała pasować do każdego modelu, nie pasuje do mojego, więc jest, jak jest. Jak będę miała przypływ gotówki, to zamówię light box. ;)

Słoiczek się zapełnia, przybyło ciemnych nitek. W najbliższym czasie będę robić haft koralikowy, więc raczej nic nie przybędzie w lutym. No ale jak mus, to mus. ;)



czwartek, 26 stycznia 2017

Kartka dla bibliofila

Zrobiłam ostatnio wiele kartek, ale żadnej nie mogę skończyć, bo brakuje mi tekturek. Ta wyjątkowo tekturek nie potrzebuje. ;)




środa, 25 stycznia 2017

Kartka z serduszkiem

Jeszcze jedna kartka z serduszkiem. Tym razem użyłam papieru do origami. Ten papier jest kapitalny! Łatwo tnie się go nożykiem i wygodnie zgina, bo jest zrobiony z takiego sreberka, jakiego używamy w kuchni.



Myślałam, żeby zrobić kilka takich kartek i wystawić na Allegro, ale nie nadążam! One są tak czasochłonne, że nie będę w stanie zrobić kartek nawet dla wszystkich przyjaciół, a co dopiero na sprzedaż. Może mi się uda ze świątecznymi - już zaczęłam. ;)



wtorek, 24 stycznia 2017

Kobieta pod parasolem

Ponieważ pierwsze krzyżyki wyszły mi nieźle, postanowiłam zamówić kanwę z oczkami o rozmiar mniejszymi - 14 ct. Zamówiłam komplet kanwa + muliny.

Bosz, jakież to maleńkie! Z kanwą 11 ct czasami miałam problemy i nie widziałam, gdzie jeszcze brakuje krzyżyka, ale 14 ct to taka malizna, że bez lupy nie da rady! Przez kanwę w ogóle nie widać igły, więc nie ma jak trafiać w dziurki od spodu, trzeba odwracać robótkę. Ale mimo to ten zestaw podobał mi się dużo bardziej niż poprzedni z pieskiem.



Plusy:
1. Kanwa jest miękka, da się ją nałożyć na tamborek.
2. Przez lupę w miarę widać oczka (ale mniejszy rozmiar już byłby bezużyteczny niestety).
3. Mniejszy rozmiar daje więcej możliwości, a małe wzory lepiej wyglądają.
4. Wzór był wydrukowany trochę lepiej niż na kanwie z pieskiem.
5. Do kompletu dołączony był wzór graficzny na tyle duży, że można było się do niego odwoływać., Zwłaszcza przy backstitchu okazał się pomocny.
6. Mulina supliła się mniej i nie zahaczała o brzegi kanwy! To ogromny plus!

Minusy:
1. Bardzo małe dziurki, nic nie widać. :(
2. Nitkę trzeba rozdzielać, bo na tej kanwie haftuje się tylko 3 włóknami (to koszmar, nitka się supli, dużo się jej traci, bo te supły można jedynie odciąć).
3. Zabrakło mi muliny na konary pierwszoplanowego drzewa!
4. Wzór jest krzywo nadrukowany. Wszędzie tam, gdzie jest tylko jeden krzyżyk w rzędzie, wzór wystaje spod haftu z jednej albo z drugiej strony. Nie da się nic na to poradzić, bo jeśli przesunę ten krzyżyk, to wzór i tak będzie wystawał, tylko z drugiej strony.
5. Kolory nadruku nie zgadzają się z kolorami muliny. Drzewa i linie są zielone, a mulina jest w odcieniach brązu i beżu. To utrudnia ogarnięcie haftu.
6. Tu też wystają pojedyncze włókna, tylko mniej niż na kanwie 11 ct.
7. Małą igłę dużo ciężej utrzymać w palcach, bardziej się przeprostowują, dyslokują i bolą.
8. Trzymanie tamborka powoduje nie tylko ból, ale i zapalenie ścięgien i tkanki wokół kciuka i na przedramieniu, aż do łokcia.
9. Konieczność siedzenia i trzymania kanwy pod światło nasila ból miednicy - tak, to ten ból uznany przez medycynę za najgorszy na świecie. Ten, na który nie wymyślono leku, a który jest typowy w eds6a (wynika z deficytu HL).

Mimo to jednak wolę kanwę 14 niż 11.




Przyjrzałam się na zdjęcia zbliżeń na blogach innych hafciarek i widzę, że im też wyłażą nierówno pojedyncze włókna muliny. Odstają i brzydko wyglądają. Tylko mało ktoś robi takie zbliżenie, żeby to było widać. Wniosek z tego, że należy to zignorować - to po prostu złej jakości mulina, nawet jeśli jest droga. Ale nic nie poradzę na to, że mnie to strasznie wkurza, bo nie wynika z mojego błędu, tylko z cudzej nieumiejętności produkowania dobrej muliny. Nienawidzę ponosić konsekwencji cudzych działań. :(

Ale jestem dumna, że mimo 6a, mimo takiego bólu, o jakim się innym nie śniło (cóż, ludzkość powinna się cieszyć, że nigdy nie dozna takiego bólu, jak 10 osób z 6a na świecie ma każdego dnia), mimo dyslokacji, wiotkości, ZA, braku propriocepcji i akomodacji oka - zrobiłam to, i to jeszcze jak równo!

Zamówiłam już nowe wzory w Coricamo, bo tę pasmanterię jakoś polubiłam - właśnie za te wzory! Za to, że są nadrukowane (czyli myślą o osobach ze spektrum autyzmu i z ZA), i że kanwę da się nałożyć na tamborek, co znacznie ułatwia pracę w 6a.

czwartek, 19 stycznia 2017

Haft wstążeczkowy

Spróbowałam haftu wstążeczkowego, bo bardzo podobają mi się tak wyhaftowane prace. Pomyślałam, że można by robić piękne kartki. Zamówiłam zestaw. To miał być łatwy haft na futerale do okularów.

I co? Niestety. Dostałam nie futerał, a luźny niezszyty materiał. Wiadomo - przecież ja tego nie uszyję. Więc od razu wycięłam sam haft, odcinając bezużyteczną resztę. W zestawie były 2 igły, wstążeczki i... opakowanie, które miało chyba być instrukcją, ale nią nie było. Nie dało się z niego nic zrozumieć, bo to nie filmik w perspektywie odpowiedniej dla osoby z ZA.



Zaczęłam więc szukać filmu w Internecie. I znowu zaskoczenie - kompletnie nie ma żadnych filmów dla początkujących. Już pierwszy problem - jak zrobić te kuleczki? Jak one się w ogóle nazywają? Bo bez hasła niczego przecież nie znajdę. Nie znalazłam odpowiedzi na to, więc zrobiłam je tak, jak robi się środeczki w kwiatkach - bo taki film znalazłam.

Kolejny problem - co to za nitka do haftu? Ja nie haftuję inaczej niż krzyżykami. Ewentualnie mogłabym spróbować back stitcha, bo odpowiednie filmiki znalazłam. Ale to, co jest na zdjęciu? Nie znalazłam filmu, jak to zrobić, więc kombinowałam na własną rękę, a wiadomo, że eksperymenty zawsze, ale to zawsze wychodzą źle. Bez wzoru nie da się nic przyzwoitego zrobić, więc i nie zrobiłam.

Największy problem jest jednak z czym innym: z wbijaniem igły w materiał i przeciąganiem. To jest zupełnie niemożliwe. Wiele razy musiałam pomagać sobie tłuczkiem, bo igła nie przechodziła w ogóle, notorycznie kończyło się to dyslokacjami i nasilonym bólem. Po prostu nie da się przeciągnąć wstążeczki, bo nie chce przejść przez materiał. Nie da się też uchwycić igły aż tak mocno, żeby ją palcami przeciągnąć - to niewykonalne, igła nie ma przecież żadnego uchwytu. Palce się przeprostowują, a nie są w stanie uchwycić igły mocniej. To prosta droga do zerwania ścięgien. :( Do wstążek powinien być materiał z bardzo dużymi oczkami. Ten, który dostałam, kompletnie się nie nadawał.

I nie jest to tylko sprawa EDS6a, bo igła w pewnym momencie po prostu się połamała. Metalowa igła, którą przeciągałam tylko mulinę, a nie wstążkę! To co tu mówić o delikatnej tkance, o ścięgnach i mięśniach?



No nie mam szczęścia ani do sklepów, ani do kompletów, które okazują się albo niekompletne, albo bublowate. Zamówiłam jeszcze jeden komplet, tym razem na ali i na kanwie z większymi dziurkami, ale nie sądzę, żeby ten rodzaj haftu był dostępny. Nie ma ani instrukcji dla aspich, ani dobrego sprzętu dostosowanego do EDS. Słabo.

Nie jestem oczywiście zadowolona z efektu końcowego. Po takich mękach powinno to być bardziej efektowne.





***
Mam też i pozytywne wieści. Zamiast zamawiać naklejki (firma się ulotniła, zostawiając klientów z niczym, więc nawet nie ma ich gdzie zamówić), zamówiłam pieczątkę w Lemonade. Wygląda ładnie.  To stempel akrylowy, więc łatwo się go mocuje na bloczku. Będę teraz stemplować kartki na odwrocie. ;)



środa, 18 stycznia 2017

Babcia i Dziadek

Znalazłam w albumie zdjęcia z 1999. Nie na dysku - w realnym albumie. Wtedy nie było aparatów elektronicznych, zdjęcia robiło się na kliszy, którą się wywoływało. Moja idiotenkamera nie była zbyt dobra, więc zdjęcia są lekko nieostre (zwłaszcza twarze) i źle naświetlone. Ale są dla mnie cudowną pamiątką!

Na jednym moja Babcia tańczy kankana na stole. Pamiętam ten dzień. Wysłałyśmy Dziadka do ogrodu. Specjalnie chciałyśmy zostać same, żeby zrobić Babci sesję. Babcia tańczyła kankana, pozowała w koronkowej halce... ach! Cudny to był dzień. Babcia chciała, żebym właśnie taką ją pamiętała i żebym pokazywała znajomym, jaką mam babcię z jajem, a nie zgrzybiałą znudzoną staruszkę. Obydwoje dziadkowie mieli jaja do samego końca. Kiedy Dziadek zmarł, Babcia poszła za nim kilka godzin później. Taka to była miłość, po prostu serce jej pękło za Dziadkiem...

Na drugim zdjęciu stoimy przed USC - dziadkowie odnawiali śluby małżeńskie w 50. rocznicę ślubu. Wszyscy byliśmy wtedy młodzi i piękni. :D

To 2 oddzielne wpisy do smasha, ale chciałam je mieć obok siebie, bo są ze sobą związane. Jeden po prostu wykleiłam papierami (każdy z innego kompletu, bo nic mi nie pasowało). W drugim pomalowałam tło farbami akrylowymi. Księżyc i gwiazdki wycięłam z kartki wyrwanej z książki.


 







Chciałabym wierzyć, że moi dziadkowie gdzieś z góry patrzą i widzą, co tu wyprawiam. Gdyby byli tu ze mną, dostaliby LO. Wiem, że pieczołowicie przechowywali nawet moje najstarsze kartki, robione, kiedy miałam kilka lat. ;)

Zgłaszam ten wpis do zabawy Craftstyle dla babci i dla dziadka. ;)


Oraz do wyzwania Kwiatu Dolnośląskiego. ;)


I do wyzwania SnipArt. ;)




wtorek, 17 stycznia 2017

Wyzwanie czytelnicze 3650 stron

To nie jest blog czytelniczy i nie będzie tu recenzji, ale postanowiłam przystąpić do zabawy - jak zwykle po to, żeby się motywować. W 2016 nie udało mi się przeczytać 300 książek. :( Lektury z zeszłego roku możecie zobaczyć tutaj. Wynik bardzo marny, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że kiedyś czytałam kilkaset książek w roku w porywach do 1000 (w czasach studiów). 3650 stron to bardzo mało, ale będę mogła w końcu ogłosić jakiś sukces.

A tutaj są zakupy z zeszłego roku. Widać, jak niewiele książek kupuję. Tak jest od jakichś 2-3 lat. Sami wydawcy stwierdzili, że nie wydają już tylu dobrych książek co kiedyś, bo ludzie nie chcą ich kupować. To od razu widać - rzeczywiście nie ma co kupować. Jest wiele książek do jednorazowego czytania, ale nie takich, żeby je mieć i do nich wracać.

Rok zaczyna się źle, bo znowu nie jestem w stanie czytać. Odpaliłam Ivonę, robię, co mogę, ale nie wiem, kiedy znowu będę mogła czytać samodzielnie.

Notatki z lektur 2017 będę dodawać tutaj. Na blogu będzie tylko lista.


STYCZEŃ
1. "Zagubieni. Inwazja" Marcin Mortka (stron 232)
2. "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety" Swietłana Aleksijewicz (stron 336)
3. "Nielubiana" Nele Neuhaus (stron 408)
4. "Krivoklat" Jacek Dehnel (stron 272)
5. "Matka Makryna" Jacek Dehnel (stron 400)
6. "Moralność pani Piontek" Magdalena Witkiewicz (stron 296)
7. "Wielbiciel" Charlotte Link (stron 480)
8. "Projekt Rosie" Graeme Simsion (stron 320)
9. "Dotknąć prawdy" Antoinette van Heugten (stron 480)
10. "Puc, Bursztyn i goście" Jan Grabowski (stron 96)
11. "Kochany zwierzyniec" Jan Grabowski (stron 112)
12. "Wędrowniczka" Olga Gromyko (stron 450)

Razem stron: 3882.

I co teraz? Potrzebuję nowego wyzwania! Chyba że źle przeczytałam i to było wyzwanie na miesiąc. To w lutym zacznę znowu. :)

13. "Korekty" Jonathan Franzen (stron 584).

LUTY
14. "Cudowna broń" Philip K. Dick (stron 255)
15. "Tajemnica mojej matki" Jenny L. Witterick (stron 184)
16. "Szeptucha" Katarzyna Berenika Miszczuk (stron 352)
17. "Noc Kupały" Katarzyna Berenika Miszczuk (stron 352)
18. "Dopóki nie zgasną gwiazdy" Piotr Patykiewicz (stron 400)
19. "Ślepowidzenie" Peter Watts (stron 408)

MARZEC
20. "Ból" Zeruya Shalev (stron 448)
21. "Zaburzenie" Thomas Bernhard (stron 252)
22. "Wymazywanie" Thomas Bernhard (stron 540)

KWIECIEŃ
23. "Korekta" Thomas Bernhard (stron 344)
24. "Sekretne życie drzew" Peter Wolleben (stron 256)
25. "Dziennik geniusza" Salvador Dali (stron 268)
26. "Niewola" Gyorgy Spiro (stron 912)
27. "Iksowie" Gyorgy Spiro (stron 704)
28. "Cienioryt" Krzysztof Piskorski (stron 500)
29. "Realm Guard" Scott Acker & Patrick Riegert (stron 45)
30. "Pragnienie" Jo Nesbo (stron 464)
31. "Polska odwraca oczy" Justyna Kopińska (stron 232)
32. "Małe życie" Hanya Yanagihara (stron 800)
33. "Noc bez księżyca" Paula Detmer Riggs (stron 100)
34. "Zadra 1" Krzysztof Piskorski (stron 384)
35. "Zadra 2" Krzysztof Piskorski (stron 448)
36. "Zapomniane słowa" Magdalena Budzińska (stron 240)

MAJ
37. "Duchowe życie zwierząt" Peter Wolleben (stron 256)
38. "Sztuka powieści" 1 antologia wywiadów (stron 500)
39. "Tysiąc pięter" Katherine McGee (stron 416)
40. "Wyznania buddyjskiego ateisty" Stephen Batchelor (stron 328)
41. "Piąta fala" Rick Yancey (stron 512)
42. "Bezkresne morze" Rick Yancey (stron 512)
43. "Ostatnia gwiazda" Rick Yancey (stron 436)
44. "Królowa Śniegu" Anna Klejzerowicz (stron 300)
45. "Oszpicyn" Krzysztof A. Zajas (stron 560)
46. "Zaginione miasto" Anna Klejzerowicz (stron 320)
47. "Badacz potworów" Rick Yancey (stron 461)
48. "Klątwa Wendigo" Rick Yancey (stron 456)
49. "Osobliwy dom pani Peregrine" Ransom Riggs (stron 400)
50. "Miasto cieni" Ransom Riggs (stron 460)
51. "Biblioteka dusz" Ransom Riggs" (stron 496)
52. "Do zobaczenia nigdy" Eric Lindstrom (stron 356)

CZERWIEC
53. "Szóstka wron" Leigh Bardugo (stron 496)
54. "Królestwo kanciarzy" Leigh Bardugo (stron 608)
55. "Pieśń jutra" Samantha Shannon (stron 400)
56. "Zakazane życzenie" Jessica Khoury (stron 384)
57. "Piąta pora roku" Nora K. Jemisin (stron 440)
58. "Akuszer bogów" Aneta Jadowska (stron 400)
59. "Żniwiarz. Pusta noc" Paulina Hendel (stron 432)
60. "Prawdodziejka" Susan Dennard (stron 384)
61. "Wiatrodziej" Susan Dennard (stron 399)
62. "Żerca" Katarzyna Berenika Miszczuk (stron 352)
63. "Działko, szlafrok i księżniczka" Katarzyna Berenika Miszczuk (stron 317)
64. "Tajemnica nawiedzonego lasu" Anna Kańtoch (stron 368)
65. "Pasterska korona" Terry Pratchett (stron 240)
66. "Starter" Lissa Price (stron 400)
67. "Ender" Lissa Price (stron 400)
68. "Persepolis 1" Marjane Satrapi
69. "Persepolis 2" Marjane Satrapi
70. "Persepolis 3" Marjane Satrapi
71. "Persepolis 4" Marjane Satrapi (4 tomy razem stron 352)
72. "Gra anioła" Carlos R. Zafon (stron 512)
73. "Mroczna materia" Blake Crouch (stron 340)
74. "Właśnie dziś, właśnie teraz" Karolina Wilczyńska (stron 328)
75. "Polowanie na Escobara" Mark Bowden (stron 448)
76. "Komornik" Michał Gołkowski (stron 504)
77. "Komornik. Rewers" Michał Gołkowski (stron 490)
78. "Pierwsze spotkania w świecie Endera" Orson Scott Card (stron 143)
79. "Cień olbrzyma" Orson Scott Card (stron 400)
80. "Ucieczka cienia" Orson Scott Card (stron 192)
81. "Fiolet" Magdalena Kozak (stron 528)
82. "Diabolika" S. J. Kincaid (stron 400)
83. "Czarne narcyzy" Katarzyna Puzyńska (stron 640)
84. "Mali bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy" Paweł Reszta (stron 336)
85. "Córeczka" Kathryn Croft (stron 350)
86. "Atramentowa krew" Cornelia Funke (stron 640)
87. "Atramentowa śmierć" Cornelia Funke (stron 670)


Razem stron: 164726.


poniedziałek, 16 stycznia 2017

TUSAL 2017

I znowu przyszło mi coś robić po raz pierwszy. ;) Ponieważ zaczęłam zabawę z haftem krzyżykowym i wsiąkłam, postanowiłam się zmotywować bardziej i przystąpiłam do tusalowej zabawy. W mojej szafce znalazł się tylko jeden słoiczek, więc go przygarnęłam. Ozdobiłam go mufinkami - i to był mój pierwszy decoupage na szkle w życiu.

Dość prosta sprawa - smarujemy słoiczek klejem do decoupage'u - u mnie to był mod podge - w miejscu, gdzie chcemy nakleić serwetkę. Wzór wcześniej wycięłam nożyczkami, bo chciałam uniknąć serwetkowej obwódki, tym bardziej, że nie zamierzałam malować słoiczka farbą. Naklejamy serwetkę i smarujemy klejem od zewnątrz. Nie trzeba go dawać zbyt dużo. Potem szybko, zanim zaschnie, zbieramy mokrym pędzelkiem nadmiar kleju wokół serwetki. Ja jeszcze po tym wytarłam słoiczek mokrą chusteczką. Odstawiamy do wyschnięcia. I to wszystko. ;)

Zakrętkę pomalowałam zieloną farbą akrylową - zieloną, żeby pasowała do mojej ulubionej zielono-żółtej mufinki. Potem już tylko przywiązałam wstążeczki i voila. ;)

W słoiczku zbieramy odpady od haftu - nitki, banderole z muliny, fragmenty kanwy itd. Stan napełnienia słoiczka prezentujemy każdego nowiu:

28 stycznia
26 lutego
28 marca
26 kwietnia
25 maja
24 czerwca
23 lipca
21 sierpnia
20 września
19 października
18 listopada
18 grudnia

Jeśli chcecie przystąpić do zabawy, to jej zasady możecie znaleźć tutaj

 



niedziela, 15 stycznia 2017

Kartki z serduszkiem

I znowu zrobiłam coś po raz pierwszy w życiu - właśnie spróbowałam iris folding i wsiąkłam! Iris folding to po prostu zaginanie pasków papieru i wyklejanie nimi wzorów. Paski muszą mieć po 2 cm. Zginamy je na pół - teraz każdy ma po 1 cm szerokości. Wzór drukujemy, wycinamy, odrysowujemy na kartce i wycinamy z kartki. Jak już mamy dziurę w kartce, przyklejamy wzór w sam jej środek - wzorem do środka, bo będziemy wyklejać od wewnątrz kartki. Wyklejamy według wzoru, zgięciami do środka. Ja najbardziej lubię wzory, które posiadają pattern guide, czyli mają ponumerowane paski według kolorów, ale widziałam i takie, gdzie kolory trzeba dobierać samemu (to nie dla aspich niestety).

W tym przypadku pattern guide okazał się jednak niedopasowany do wzoru, za każdym razem brakowało paseczków. Okazało się, że do wzoru serduszka potrzeba ich więcej, niż jest napisane. 2 razy musiałam też zginać pasek raz jeszcze - żeby był szerszy.

Wbrew pozorom to nie jest łatwe. Mierzenie pasków, odrysowywanie (tu się przyda T-ruler, bez niej nie dałabym rady, wyszłoby po prostu krzywo, bo do mierzenia też potrzeba propriocepcji), wycinanie, zginanie - już samo to trwa wieki. Właściwie dopiero wyklejanie sprawia mi przyjemność. Zepsuł mi się nożyk Fiskarsa, ostrze mu wypadło i musiałam wycinać wzór w kartce jakoś inaczej. Mam zwykły nożyk, ale natychmiast zdyslokował mi palec, a na koniec i tak okazało się, że niczego nie wyciął, tylko zrobił zagłębienie w kartce. Tylko Fiskars naprawdę tnie. Ból od wycinania jest tak duży, że szybko zamieniłam nożyk na nożyczki. Niestety to da się zrobić tylko w prostych wzorach. Te bardziej skomplikowane muszą być wycinane nożykiem, nożyczki nie wejdą i nie są tak precyzyjne. Zupełnie sobie tego nawet nie wyobrażam.

Paski przyklejamy zwykłą taśmą klejącą. Niech Wam nie przyjdzie do głowy przyklejać klejem - kartka się zwichruje i nie będzie się to zbyt dobrze trzymać. Na sam koniec docinamy biały papier i zaklejamy paski od wewnątrz. Na zewnątrz wtedy będzie można przykleić coś w środku serduszka. Ja wybrałam resin flowers. Nigdy wcześniej ich nie używałam, a tu mi pasowały idealnie (czyli znowu coś robię po raz pierwszy :)).

W Internecie jest masa bezpłatnych wzorów do iris filding. Ja mam większość z Pinterestu, ale są też strony, skąd można te wzory ściągnąć.

Papier musi się dość łatwo zginać. Papier scrapowy będzie za sztywny. Do poniższych kartek użyłam zestawu papierów z Tigera i bardzo je polecam. Można też użyć papieru do origami (tu trzeba zwracać uwagę na jego szerokość, niektóre są za wąskie) i do pakowania prezentów.








Różowa karteczka była pierwsza, więc zgłaszam ją na wyzwanie pt. Kocham Cię jak...


sobota, 14 stycznia 2017

Konik morski

Dziś powstał taki oto konik morski. Wykonałam go z tutorialem pitje4life na yt. Żałuję, że wcześniej nie spojrzałam w google, jak takie koniki wyglądają, zrobiłabym mu inną mordkę, bo teraz wygląda lekko dziwnie. ;) No ale niech będzie.

Użyłam do niego 4 kolorów akwareli z zestawu ZIG Pearlescent Watercolor Jewel Box. Jestem sroką i uwielbiam, jak mi się wszystko mieni. :) To było moje pierwsze użycie akwarelek do malowania i pierwsze - tych konkretnych akwarelek! Jak na pierwszy raz chyba nie jest źle?

Konik najpiękniej wygląda pod światło. Technika, jakiej użyłam, to wet in wet. Najpierw naszkicowałam konika mokrym pędzelkiem na papierze. Potem wypełniłam kontury wodą. A dopiero potem nanosiłam kolory. Kolce konika rozdmuchałam przez słomkę.

Do akwareli najbardziej lubię papier Canson Illustration (wcale nie akwarelowy :)).

Długo szukałam cytatu, jaki by pasował, w końcu znalazłam Šabacha. Coś takiego mógł napisać tylko mężczyzna, ale cóż, ma rację. ;)







Na koniec konik wylądował w smashu. ;)



Biorę udział w wyzwaniu Od A do Z!


I w słodkim Candy tutaj! :)