wtorek, 24 stycznia 2017

Kobieta pod parasolem

Ponieważ pierwsze krzyżyki wyszły mi nieźle, postanowiłam zamówić kanwę z oczkami o rozmiar mniejszymi - 14 ct. Zamówiłam komplet kanwa + muliny.

Bosz, jakież to maleńkie! Z kanwą 11 ct czasami miałam problemy i nie widziałam, gdzie jeszcze brakuje krzyżyka, ale 14 ct to taka malizna, że bez lupy nie da rady! Przez kanwę w ogóle nie widać igły, więc nie ma jak trafiać w dziurki od spodu, trzeba odwracać robótkę. Ale mimo to ten zestaw podobał mi się dużo bardziej niż poprzedni z pieskiem.



Plusy:
1. Kanwa jest miękka, da się ją nałożyć na tamborek.
2. Przez lupę w miarę widać oczka (ale mniejszy rozmiar już byłby bezużyteczny niestety).
3. Mniejszy rozmiar daje więcej możliwości, a małe wzory lepiej wyglądają.
4. Wzór był wydrukowany trochę lepiej niż na kanwie z pieskiem.
5. Do kompletu dołączony był wzór graficzny na tyle duży, że można było się do niego odwoływać., Zwłaszcza przy backstitchu okazał się pomocny.
6. Mulina supliła się mniej i nie zahaczała o brzegi kanwy! To ogromny plus!

Minusy:
1. Bardzo małe dziurki, nic nie widać. :(
2. Nitkę trzeba rozdzielać, bo na tej kanwie haftuje się tylko 3 włóknami (to koszmar, nitka się supli, dużo się jej traci, bo te supły można jedynie odciąć).
3. Zabrakło mi muliny na konary pierwszoplanowego drzewa!
4. Wzór jest krzywo nadrukowany. Wszędzie tam, gdzie jest tylko jeden krzyżyk w rzędzie, wzór wystaje spod haftu z jednej albo z drugiej strony. Nie da się nic na to poradzić, bo jeśli przesunę ten krzyżyk, to wzór i tak będzie wystawał, tylko z drugiej strony.
5. Kolory nadruku nie zgadzają się z kolorami muliny. Drzewa i linie są zielone, a mulina jest w odcieniach brązu i beżu. To utrudnia ogarnięcie haftu.
6. Tu też wystają pojedyncze włókna, tylko mniej niż na kanwie 11 ct.
7. Małą igłę dużo ciężej utrzymać w palcach, bardziej się przeprostowują, dyslokują i bolą.
8. Trzymanie tamborka powoduje nie tylko ból, ale i zapalenie ścięgien i tkanki wokół kciuka i na przedramieniu, aż do łokcia.
9. Konieczność siedzenia i trzymania kanwy pod światło nasila ból miednicy - tak, to ten ból uznany przez medycynę za najgorszy na świecie. Ten, na który nie wymyślono leku, a który jest typowy w eds6a (wynika z deficytu HL).

Mimo to jednak wolę kanwę 14 niż 11.




Przyjrzałam się na zdjęcia zbliżeń na blogach innych hafciarek i widzę, że im też wyłażą nierówno pojedyncze włókna muliny. Odstają i brzydko wyglądają. Tylko mało ktoś robi takie zbliżenie, żeby to było widać. Wniosek z tego, że należy to zignorować - to po prostu złej jakości mulina, nawet jeśli jest droga. Ale nic nie poradzę na to, że mnie to strasznie wkurza, bo nie wynika z mojego błędu, tylko z cudzej nieumiejętności produkowania dobrej muliny. Nienawidzę ponosić konsekwencji cudzych działań. :(

Ale jestem dumna, że mimo 6a, mimo takiego bólu, o jakim się innym nie śniło (cóż, ludzkość powinna się cieszyć, że nigdy nie dozna takiego bólu, jak 10 osób z 6a na świecie ma każdego dnia), mimo dyslokacji, wiotkości, ZA, braku propriocepcji i akomodacji oka - zrobiłam to, i to jeszcze jak równo!

Zamówiłam już nowe wzory w Coricamo, bo tę pasmanterię jakoś polubiłam - właśnie za te wzory! Za to, że są nadrukowane (czyli myślą o osobach ze spektrum autyzmu i z ZA), i że kanwę da się nałożyć na tamborek, co znacznie ułatwia pracę w 6a.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz