Zrobiłam w myślach kolczyki. Takie wymarzone, długie, jakie lubię; ponad 2 miesiące czekałam, aż elementy przyjdą z ali, ostatni łapacz przyszedł dosłownie jakieś 4 dni temu. I co? Zanim je zrobiłam, zobaczyłam u Hubki właśnie taki wisiorek. Był piękny! Ciut inny od moich kolczyków, ale tego pewnie oglądający nie zauważą. Napisałam o tym Hubce, Hubka zareagowała cudownie, dlatego moje kolczyki się ziściły i je Wam pokazuję. Nie plagiatowałam Hubki. Ani ona mnie. Te pomysły powstały całkowicie oddzielnie w naszych głowach, choć wiem, jak to wygląda, bo wstrzelić się w prawie każdy element, i to z ali, to prawie niemożliwe. Ale gdyby któraś chciała splagiatować którąś, nie zdążyłaby w 2 dni, bo musiałaby czekać 2 miesiące na elementy. Jest to dla mnie tym ważniejsze, bo to pierwsze całkowicie moje, autystyczne, kolczyki, niewzorowane na nikim zupełnie, prosto z głowy. Nie zrezygnowałabym z nich za skarby świata.
Niewygodne były i szpilki, i kółeczka - gną się niemiłosiernie. Złote się tak nie gną. Czy wszystkie srebrne się tak gną, czy tylko tak akurat trafiłam?
Poszłam za ciosem i powstały jeszcze jedne łapacze z koralików bicone 6 mm :)