Brakuje mi sprzętu, jak się okazuje. Nie wiem, kiedy i czy w ogóle wrócę do kolorowania, więc kolorowane stemple muszą poczekać. Tych stempli nie trzeba na szczęście kolorować, wystarczy je odbić. Oczywiście wymaga to nauczenia się robienia teł, co zamierzam zrobić, ale na razie zaczynam od najprostszego. I tu już zonk.
Mam tylko zwykłe Distressy, okazały się totalnie nieprzystosowane dla edesiaków. Do blendowania potrzeba więcej siły, niż normalny człowiek ma, a do tego powodują ból, dyslokacje wszystkiego, co się nawinie, oraz zapalenie ścięgien aż po łokieć. A to tylko 2 kartki! W dodatku niezależnie od tego, ile się nałoży warstw, kolor jest wyblakły, a do tego prześwitują białe kropki spod spodu. Wygląda to beznadziejnie. Nie takie kartki chciałam robić! Marzą mi się tła jak przy Brushos (gdzie je można kupić w Polsce?) albo tuszach alkoholowych, ale nie wiem, jakim papierem zastąpić absurdalnie drogi Yupo (
ma ktoś może jakiś pomysł? czy papier polipropylenowy to to samo co poliestrowy? nada się?). Mam też nadzieję, że tusze Distress Oxide są lepsze. Kiedyś czytałam, że przy nich się nie trzeba tak napinać, bo się blendują same z siebie. Cóż, zwykłe distressy też się blendują same z siebie, bez wysiłku, a i tak się trzeba namordować, żeby zostawiły w ogóle jakiś kolor na papierze. To wkurzające, zwłaszcza jak się widzi, że czarny Archival kryje cały papier bez żadnego wysiłku i żadnych białych prześwitów nie zostawia.
Na początku wycięłam mniejsze tło, bo chciałam pod spód dać jeszcze niebieską ramkę, ale przypadkowo, i to na obu kartkach, gąbka wyjechała poza obszar tuszowania, więc musiałam zatuszować wszystkie brzegi, co stworzyło ramkę lepszą niż wycięta. Bo mimo że używam dobrej, ciężkiej gilotyny, to i tak zawsze tnie krzywo, co widać na jednej kartce i na kolażach. Ale ramka tuszowana okazała się lepsza, więc przy niej zostanę.
Do kartek użyłam 3 rodzajów brokatu, ale na zdjęciach widać tylko jeden. Przy okazji - nie polecam mgiełki kameleon Daily Art. Jeszcze jej nigdy nie użyłam, a już nie działa! Musiałam ją przelać do innej buteleczki. Całodobowe moczenie dozownika nie pomogło. Za to perłowo-srebrna mgiełka Ayeeda działa cały czas normalnie, choć nie jest nowa, a w dodatku nie używałam jej przez 1.5 roku.
BTW, jakie polecacie mgiełki? Potrzebuję takich z bardzo drobnym brokatem, ale żeby sam płyn był przezroczysty i tak też sechł. Coś jak Sheemer, ale widziałam, że go ostatnio wykupili i nie ma w sklepie.
Mam w domu jeszcze 2 rodzaje brystolu, może na nich distressy poradzą sobie lepiej, tylko czy archival się nie rozmaże?
No i wielki szok: z papierem canson illustration coś jest mocno nie tak. Myślałam, że mi się zepsuł dyspenser taśmy! Taśma się rwała, w ogóle się nie przyklejała do papieru, nie wiedziałam, jak mam tło przykleić do kartki. Ale na innym papierze dyspenser działał normalnie!
***
Właściwie to uświadomiłam sobie właśnie, że obie kartki pasują do
zabawy u Ewy - skrzydła. :)