Dziś mam 2 zakładki na 2 wyzwania. Pierwsza zakładka leci na wyzwanie progresywne w Outlawz. W tym miesiącu digiska sponsoruje Dr Digi, a autorem cytatu jest Aldous Huxley.
Drugą zakładkę wykonałam na progrsywne wyzwanie na grupie MeWe CAAB. Cytat to powiedzenie. :)
Obie zakładki wykonałam w podobny sposób. Tło to monoprinting z użyciem distressów. Digisy pokolorowałam markerami alkoholowymi.
Mamy luty, więc i nowe freebie progressive challenge. W tym miesiącu mamy stempelek kawowy - jak ja lubię ten temat! Tym razem wyjątkowo użyłam papierów, takich fizycznych, do wycinania, nie digi. :) Zrobiłam paper piecing bluzeczki i kubka (kubeczek to digi Dr Digi) - to jest możliwe, kiedy papiery są w A4, a nie 30x30 cm. A takie cudowne papiery w A4 ma ITD Collection. Pięknie mi się skomponowały z babeczką z SD. Kartka wyszła prawie monochromatyczna w moich ulubionych niebieskościach. Kubek i babeczkę podkolorowałam szarymi markerami.
W tym roku jest mi jeszcze trudniej niż dotąd, a jestem z tym wszystkim sama. Dlatego bardzo Was proszę, jeśli tylko chcecie, starajcie się rozpowszechniać to wydarzenie. Głupio mi prosić o pieniądze, ale to właśnie od nich zależy moje życie, wyceniona na ok. 30 tys zł miesięcznie.
Tym razem nie zakładka, a kartka, ale inspirowana zakładkowym wyzwaniem Hubki - książka z dzieciństwa. Nadal bawię się "Scenami z życia smoków" Beaty Krupskiej. Tym razem Krokodyl i Żaba. "Nikt w lesie nie lubił żaby. Żaba była zielona, miała pryszcze na plecach i wyłupiaste oczy". Krokodyl jednak uważał Żabę za piękną i wyjątkową; może dlatego, że sam był zielony, miał wyłupiaste oczy i pryszcze na plecach? W dodatku uszył jej sukienkę. W oryginale sukienka była czerwona, ale nie miałam takiej tkaniny, więc jest niebieska. :) Krokodyl był bardzo zdolny i empatyczny - uszył Żabie taką sukienkę, o jakiej marzyła, mimo że innym się czerwona nie podobała. Krupska dosłownie jednym zdaniem potrafi powiedzieć, co jest ważne. Bez pouczania i pogadanek pokazała, gdzie należy mieć krytykę i to, co o nas myślą inni. Takich perełek jest tam wiele.
W tym roku jest mi jeszcze trudniej niż dotąd, a jestem z tym wszystkim sama. Dlatego bardzo Was proszę, jeśli tylko chcecie, starajcie się rozpowszechniać to wydarzenie. Głupio mi prosić o pieniądze, ale to właśnie od nich zależy moje życie, wyceniona na ok. 30 tys zł miesięcznie.
Hubka wymyśliła megatrudny temat swojej lutowej zakładkowej zabawy - książki zabawne! Oczywiście znaleźć taką książkę jest megałatwo, ale wymyślić zakładki z nią związane?! Było ciężko! Miałam w głowie mojego ulubionego "Lesia" Chmielewskiej, ale nie miałam pomysłu. Całe szczęście, że do moich ulubionych książek należą też 2 zabawne cykle - Pratchetta i Douglasa Adamsa! I to one mnie zainspirowały. ;)
Świat Dysku to obłędne uniwersum stworzone kompletnie od zera, ale z dużymi aluzjami do naszego świata. Każdy tom jest o czymś innym. Mnie natchnął "Kosiarz", a w nim Śmierć Szczurów. PIIP! Ale nie dajcie się nabrać, i Śmierć, i Śmierć Szczurów występują w różnych tomach i mają dużo pracy!
Pozostałe 2 zakładki nawiązują do cyklu Autostopem przez galaktykę. Adams stworzył równie ciekawe uniwersum jak Pratchett, choć nie fantasy, a sf. Oba cykle są pastiszowe, zabawne, i mają całą gamę świetnych postaci, a wiele z nich nie z tego świata. Oba cykle gorąco Wam polecam, bo to bardzo inteligentna rozrywka, zwłaszcza ŚD. Pratchett napakował tam tyle smaczków i odniesień do literatury, kultury, naszego świata, że gwarantuję Wam, że nie wyłapiecie wszystkich nawet po kilkukrotnym czytaniu!
Zdjęcia znowu z e-okładkami, bo oba cykle już dawno zamieniłam na e-booki, choć czasami żałuję, bo miałam I wydanie Adamsa. :)
Zrobiłam zakładki-shakery na bazach Anemone i z użyciem stempli oraz delikatnych mixed mediów.
I jak zwykle, nie wiem czemu, film lepiej pokazuje kolory niż zdjęcia.
Zapraszam Was serdecznie do mojego wydarzenia 1% na facebooku. W tym roku jest mi jeszcze trudniej niż dotąd, a jestem z tym wszystkim sama. Dlatego bardzo Was proszę, jeśli tylko chcecie, starajcie się rozpowszechniać to wydarzenie. Głupio mi prosić o pieniądze, ale to właśnie od nich zależy moje życie, które wyceniono na 30 tys zł miesięcznie.
Zainspirowało mnie wideo Cat Hand o patchworkowych tłach i wykorzystywaniu ścinków papierów i też postanowiłam zrobić kilka takich prac. Docelowo planuję ich 4-5, na razie powstały 2. Obie zimowe.
Na pierwszej użyłam papierów Winter Story (nie ma podanego producenta, więc pewnie to z ali). Pozbierałam ścinki, ponaklejałam i dorysowałam kreseczki dookoła każdego odsłoniętego brzegu.
Dziewczynka to stempel Vera Lane Studio, a drzewko, które mnie zachwyca, to Dr Digi's. Pokolorowałam je markerami alkoholowymi. Oczy i bombki pokryłam crackle accents.
Użyłam też pasty piaskowej, bo świetnie imituje śnieg. Na czapeczce i choince - przed wyschnięciem pasty - nasypałam na nią sypkiego brokatu, a na ziemi - po wyschnięciu - nałożyłam pastę lodową. Napis też jest z VLS.
Do drugiej pracy użyłam ścinków z 12 Days of Christmas (tu już producent jest: The Heart of Craft). Wszystko wyglądało tak samo, tylko stempel świniaka jest od Limited Runs, a napis zrobiłam dymem (jak się nim robi znaki zapytania?!). Może to gdzieś na którymś zdjęciu widać - nałożyłam prosiakowi kryształek lodu na nos. :)
Prace są łatwe, szybkie i ich robienie daje dużo radości. Największym problemem było wycinanie stempli. Eksperymentowałam trochę. Pomyślałam, że skoro napisy wrzucam na czarnym tle, to może ze stemplami zrobię tak samo. Wycięłam świnkę z białym borderem, a potem obrysowałam go czarnym markerem. Marker rozlał się na biały border. Odcięłam więc całość.
W drugim przypadku zrobiłam to inaczej. Wycięłam stemple z białym borderem, nakleiłam na czarny papier - jak napisy! - i jeszcze raz wycięłam, tym razem z czarnym borderem. Wycinanie choinki to była makabra! Ale sam sposób bardzo mi się spodobał. Następnym razem zrobię delikatnie szersze oba bordery. To nie zawsze pasuje, ale na takim pstrokatym tle podwójny border i czarny pas wokół stempla robi dużą robotę, stempel jest bardziej czytelny i wybija się z tła.
Chyba pierwszy raz w życiu użyłam tyle papierów, i to naraz! I na szczęście tutorial był w punkt i wszystko działało, jak należy. ;)