czwartek, 5 grudnia 2019

2 prace patchworkowe

Zainspirowało mnie wideo Cat Hand o patchworkowych tłach i wykorzystywaniu ścinków papierów i też postanowiłam zrobić kilka takich prac. Docelowo planuję ich 4-5, na razie powstały 2. Obie zimowe.


Na pierwszej użyłam papierów Winter Story (nie ma podanego producenta, więc pewnie to z ali). Pozbierałam ścinki, ponaklejałam i dorysowałam kreseczki dookoła każdego odsłoniętego brzegu.


Dziewczynka to stempel Vera Lane Studio, a drzewko, które mnie zachwyca, to Dr Digi's. Pokolorowałam je markerami alkoholowymi. Oczy i bombki pokryłam crackle accents.


Użyłam też pasty piaskowej, bo świetnie imituje śnieg. Na czapeczce i choince - przed wyschnięciem pasty - nasypałam na nią sypkiego brokatu, a na ziemi - po wyschnięciu - nałożyłam pastę lodową. Napis też jest z VLS.




Do drugiej pracy użyłam ścinków z 12 Days of Christmas (tu już producent jest: The Heart of Craft). Wszystko wyglądało tak samo, tylko stempel świniaka jest od Limited Runs, a napis zrobiłam dymem (jak się nim robi znaki zapytania?!). Może to gdzieś na którymś zdjęciu widać - nałożyłam prosiakowi kryształek lodu na nos. :)


Prace są łatwe, szybkie i ich robienie daje dużo radości. Największym problemem było wycinanie stempli. Eksperymentowałam trochę. Pomyślałam, że skoro napisy wrzucam na czarnym tle, to może ze stemplami zrobię tak samo. Wycięłam świnkę z białym borderem, a potem obrysowałam go czarnym markerem. Marker rozlał się na biały border. Odcięłam więc całość.


W drugim przypadku zrobiłam to inaczej. Wycięłam stemple z białym borderem, nakleiłam na czarny papier - jak napisy! - i jeszcze raz wycięłam, tym razem z czarnym borderem. Wycinanie choinki to była makabra! Ale sam sposób bardzo mi się spodobał. Następnym razem zrobię delikatnie szersze oba bordery. To nie zawsze pasuje, ale na takim pstrokatym tle podwójny border i czarny pas wokół stempla robi dużą robotę, stempel jest bardziej czytelny i wybija się z tła.




Chyba pierwszy raz w życiu użyłam tyle papierów, i to naraz! I na szczęście tutorial był w punkt i wszystko działało, jak należy. ;)





***
Wpis z dziewczynką zrobiłam na grudniowe wyzwanie w VLS, a wpis ze świnką - na Christmas Challenge w Limited Runs.

Pracę z dziewczynką zgłaszam do wyzwania Anything Goes (do 11.12).


wtorek, 3 grudnia 2019

Sen o Warszawie

Wpis zrobiony wczoraj, dał mi dużo radości, ale już tego nie powtórzę. Te wzorki trzeba było kolorować z lupą nagłowną, co jest mordęgą. Nie wiem, jak zegarmistrze wytrzymują to wieczne spadanie lupy na nos i oprawki okularów (jeszcze parę razy, a pękną!) i pot pod tym plastikowym paskiem, który nie trzyma się głowy za żadne skarby. Chciałam jeszcze dokolorować obrazek kredkami, ale nie ma szans z takimi lupami (mam 2 różne, obie tak samo beznadziejne). Więc jeśli nie jesteście na to gotowi, to dajcie spokój albo wytrzaśnijcie skądś dobrą lupę, o ile taka istnieje. :) Albo zróbcie wpis wielkości A4. Mój ma 15,5x11,5 cm.


Tło to cudny digis Między Kreskami. Pokolorowałam go markerami alkoholowymi, głównie promarkerami. Chciałam, żeby było nieco jaśniejsze niż sukienka Pyzy.


Cudna Pyza to z kolei digisek Kicikicitaty. Polecam Wam bardzo jej stempelki, są przepiękne. Ja oczywiście kocham szczególnie te ze szczurkami, ale wszystkie są niesamowite!


Pyzę też pokolorowałam markerami. I białym żelopisem. Specjalnie przeglądałam mazowieckie psiaki w sieci! Najbardziej mi się podobał zielono-fioletowy, ale do tła pasował właśnie taki, jaki wybrałam: bo pasy na sukience Pyzy są dokładnie tak ułożone jak na prawdziwym pasiaku. :)


Postanowiłam zrobić z tego wpisu slider, więc wycięłam wykrojnikiem pas. Cięcie mojego misternego kolorowania aż bolało. :D


Pyza przymocowana jest do monety dwustronną taśmą piankową. To prowizoryczne rozwiązanie, bo zapomniałam, jak to mocowałam wcześniej. Ale na razie się trzyma.


Już po zrobieniu zdjęć na korale nałożyłam cracle medium, bo nie mam akurat glaze medium, ale na tak malutkiej powierzchni i tak nie popęka, będzie ładnie błyszczeć.


Ostatnio niemal w ogóle nie robię kartek, same wpisy. To moja ulubiona forma, prawie nie ma żadnych ograniczeń, bo jak się format nie zmieści w jednym art journalu, to się zmieści w innym. :) A jaką formę Wy najbardziej lubicie?




***
Pracę zgłaszam na wyzwania i zabawy:

(do 3.12)


(do 11.12)

3. Anything Goes
(do 18.12)
(do 9.12)

(do 12.12)

6. Color Challenge
(do 16.12)

poniedziałek, 2 grudnia 2019

Zaległy psi wpis

Dziś krótka zaległa notka bez opisu, bo nie wyrabiam ani z czasem, ani z siłami. Wpis do art journala na wyzwanie Vera Lane Studio. Obowiązkowe były paski, więc coś tam kombinowałam, ale wiadomo - jak cokolwiek jest narzucone z góry, to nie wychodzi. :)

Paski robiłam stemplem Tima Holtza i według jego sposobu, czyli potuszowałam stempel, a potem popsikałam wodą - i odbiłam. Jak wyjdzie za mało rozmazań, można jeszcze dopsikać na kartce. :) A tło z odrzutu - wzięłam zmarnowaną zadrukowaną kartkę z drukarki i pokryłam ją gessem, żeby nie rozmokła po tym psikaniu.

Oczka pociągnięte crackle medium, dają świetny efekt, ale na zdjęciach nie widać - u mnie nadal jest za ciemno. :/

Z dymem się namordowałam jak nigdy. Miałam świeżo założoną taśmę, a robiła taki cyrk, że sami zobaczcie na dole. Najpierw litery się drukowały jedna na drugiej, a potem wcale, pusta taśma wychodziła. Jest na to jakiś sposób?







wtorek, 26 listopada 2019

Takie tam letnie klimaty

Tę pracę zrobiłam na listopadowe wyzwanie na grupie Ching-Chou Kuik. Wybrałam jeden ze starszych stempli i plan był zupełnie inny. Chciałam utrzymać pracę w błękitach i nawiązać do zimy, dlatego dmuchawce zrobiłam z pomponików, i to takich ze srebrną nitką. Choinki zimą są co prawdę zielone, ale wyszły jakoś zbyt zielone, może przez zielone tło stempla, a może przez to, że dziewczyna jest jednak ubrana letnio. Więc zmieniłam plany. :)


Tło zrobiłam warstwową maską Agaterii i według ich tutorialu, a do tuszowania użyłam distressów. Na wierzch nałożyłam kropeczki przezroczystą pastą brokatową (bo jeszcze wtedy to miała być zima :)).


Po bokach dokleiłam jeszcze choinki z wykrojnika, które też potuszowałam distressami, tylko na mokro. Użyłam tych samych kolorów, a zobaczcie, jakie mają różne odcienie na sucho i na mokro. Od czasu pomarańczowych kartek halloweenowych przyklejam wiele scrapków w taki sposób, żeby nie przylegały do tła całkowicie, mimo że nie są niczym podklejone. W ten sposób kartka jest płaska, a jednak warstwowa, i można ją wysłać w zwykłej kopercie.


Stempel wydrukowałam na zwykłym brystolu i pokolorowałam markerami alkoholowymi. Na nich jakoś białe żelopisy działają normalnie, tylko na kredkach nie chcą!


Do szafirków użyłam niebieskiego sticklesa. Pomponiki przykleiłam klejem na gorąco. Muszlę ślimaka pokryłam crackle accents. 


Wycięłam cały stempel z fragmentami tła, które pokolorowałam na zielono kolorem zbliżonym do choinek. Przykleiłam go na beermatę, która została mi po tekturkach. 






Na filmiku jak zwykle wszystko najlepiej widać. Przez wstrętną pogodę cały czas mam problem ze zdjęciami.



***
Pracę zgłaszam na listopadowe wyzwanie Ching-Chou Kuik
(do 26.11)


(do 30.11)



I jeszcze rozdawajka u Kasi 
(do 10.12)




niedziela, 17 listopada 2019

Muzycznie

Kolejny wpis do art journala 15x15 i na zabawę na grupie SheepSki Design, który wygląda inaczej, niż miał. Ale nie marudźcie: nawet jeśli coś nie wychodzi tak, jak miało wyjść, to jeszcze nie znaczy, że wychodzi źle. :)


Byłam przekonana, że mam wykrojnik fortepianu, ale okazało się, że jednak nie - nawet go nie zamówiłam, miałam tylko zamiar! Więc znalazłam szablon w podobnym kształcie, wydrukowałam go i wycięłam. Tak, każdy czarny klawisz jest wycięty ręcznie i podklejony tekturką (widać to, bo rzucają cień).


Tło potuszowałam distressami na mokro. Pierwotnie planowałam wsunąć tam prawdziwy papier nutowy, ale nie wiedziałam, jak się na nim zachowają tusze, więc postanowiłam, że po tuszowaniu wyembossuję nuty. I zapomniałam! Więc już po fakcie odbiłam je stemplem.


Wykorzystałam digisa SheepSki Design, bo bardzo mi się spodobał, ale nie umiem kolorować sukni, więc ją odcięłam, teraz wygląda, jakby to była lekka sukienka, a nie suknia balowa. :) Planowałam zrobić paper piecing, ale nie pasował mi żaden papier (to jest zawsze ten problem - jak potrzebuję konkretnego papieru, to nigdy nie ma takiego, jaki by pasował, więc zawsze muszę tło robić sama), więc potuszowałam sukienkę tą samą metodą co tło i nakleiłam.


Resztę stempla pokolorowałam promarkerami. Obwód dekoltu pociągnęłam Nuvo Glitter Drops. Przecież bym nie przeżyła pracy bez glitteru! Wyschło dosłownie w godzinę! I od razu mogłam wsadzić pracę w książkę, żeby się prostowała (brystol się faluje od tuszowania).


Cytat "Każda kobieta to fortepian - tylko trzeba umieć grać" pochodzi z "Moralności pani Dulskiej" Zapolskiej, ale to chyba pamiętacie. :)


Cytat też miał być inny, planowałam coś o stracie i z tą myślą robiłam ten wpis, ale Zapolska nie mogła mi wyjść z głowy i ostatecznie wygrała.


Z podklejaniem napisu też była zabawa. Dymo nie ma już taśmy, Word odmówił mi w ogóle działania (mogę otworzyć, ale tylko do odczytu, jak próbuję cokolwiek napisać, to wywala błąd i się zamyka - restart nie pomaga, nie wiem, o co chodzi), podklejenie czarnym brystolem spowodowało, że napis zginął na czarnym tle, więc dokleiłam jeszcze jedną białą warstwę.



Ostatnio mam wielką frajdę, bo w ciągu 30 ostatnich dni aż 6 razy wygrałam różne wyzwania. Wcześniej w ciągu kilku lat wygrałam może jakieś 3 razy. I po ostatnich przejściach zaczęłam myśleć, że chyba przestanę zgłaszać się do polskich wyzwań.

Zagraniczni organizatorzy zawsze, ale to zawsze powiadamiają wygranych o tym, że wygrali. Oznaczenie na fb to jest norma, a oprócz tego dostaję maile, wiadomości na fb, a raz nawet organizatorka odnalazła mnie specjalnie na Etsy i wysłała mi stamtąd wiadomość, bo przez 2 dni nie zgłaszałam się po nagrodę (myślałam, że nagrodą jest satysfakcja :)).

Polscy organizatorzy dokładnie odwrotnie. O ostatniej wygranej dowiedziałam się przypadkiem - nikt mnie nie powiadomił. I tak samo było ze wszystkimi polskimi wygranymi, poza jedną. To jest wyjątkowo dziwne, bo przecież organizatorzy odwiedzają zawsze wszystkie blogi i komentują każdą zgłoszoną pracę, często po kilka razy! Skomentowanie kilkadziesiąt razy jest możliwe, ale skomentowanie raz - wygranej pracy - już możliwe nie jest? Oświećcie mnie, o co z tym chodzi, proszę. Dlaczego jest tak dziwnie, jakby zniechęcali ludzi do udziału?


***
Praca leci na wyzwania i zabawy:

1. SheepSki



2. Czarno to widzę
(do 30.11)


(do 5.12)



4. I do November Oddball Challenge
(do 30.11)


piątek, 15 listopada 2019

Zabawy z tuszem alkoholowym cz. II

Wczoraj eksperymentowałam z tuszami alkoholowymi po raz pierwszy. Wypróbowałam papier Yupo (praca z dynią) i Lava (praca z wróżką). Lava to polski papier, jest tańszy, występuje w dużych arkuszach i jest grubszy i mniej przezroczysty. Można go kupić w CraftArt.


Ale niestety obie kartki mi się nie udały, i to chyba właśnie przez papiery. Miały się nadawać do mixed mediów, a tu klops. Nie powiem, co jest nie tak z Yupo (jeszcze przez chwilę), ale trochę opowiem o Lavie. Niebieski tusz nałożyłam na Lavę tak samo jak na Yupo i też bawiłam się miką, tylko niebieską. Ona tworzy tę cudną ramkę, która błyszczy pod światło i ma fajną teksturę. Potem niestety już tak fajnie nie było.


Postanowiłam wyembossować białe gwiazdki (puder Agaterii do detali, ale znowu - mimo użycia poduszeczki antystatycznej nie odwzorował wzoru zbyt dokładnie). Jeszcze gorzej było z papierem. Nagle zaczął się wyginać. Zagiął się prawy górny róg - i tam odpadła mika. Oraz lewa górna strona papieru jakoś dziwnie się wygięła. Właściwie to nie wiem, co się stało - bo wygięty papier można przecież wyprostować np. w ciężkiej książce, a z Lavą to się nie udało!


 Wybrzuszenia za nic nie dało się wyprostować! W żaden sposób znany mi. Może ktoś wie, jak to zrobić? Ale żal mi było i papieru, i mediów, więc pokombinowałam. Wycięłam 2 mm tego wybrzuszonego papieru, dzięki czemu wybrzusza się teraz znacznie mniej, i przypięłam go do bazy zszywkami. No to musiałam dodać więcej zszywek i jedno nacięcie z prawej strony. Będę szła w zaparte, że tak miało być! :)


Stempelek - freebie Tiddly Inks - pokolorowałam promarkerami. Musiałam kombinować z brokatem, bo okazało się, że pozostałe 2 odcienie różowego się wypisały. Przykleiłam go magikiem (trzyma się!), ale niezbyt dokładnie. Chciałam, żeby lekko odstawał, zwłaszcza na wybrzuszeniach, bo gdyby stempel się wygiął, dostosowując się do papieru, to byłaby katastrofa. :)


To kartka na wymianę w Kit And Clowder, więc dodałam jeszcze napis. Jakoś go lubię najbardziej, chociaż napisów mi nie brakuje.


 Mimo dziwnego zachowania papieru (jak w takim razie embossować na Lavie, skoro to papier do mixed mediów?) kartka mi się nawet podoba. Jest bardzo w moim stylu.


Przy okazji dojrzałam chyba do tego, żeby spróbować kolorowania z Copicami. Do tej pory mi się nie sprawdzały, słabo się blendowały (co dziwne), a do tego końcówka pędzelkowa jest dla mnie koszmarem. Ale podglądam na K&C fajne techniki kolorowania i one najlepiej wychodzą właśnie końcówką pędzelkową, bo zwykła nakłada zbyt dużo tuszu, zbyt grubą linią. 






***
Zgłaszam pracę na wyzwanie

(do 27.11)

(do 26.11)