Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft krzyżykowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft krzyżykowy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Nowe wytwory i kartka dla pewnego młodego gentlemana z autyzmem

Strona w smashu poświęcona mojemu ulubionemu pisarzowi, Krzysztofowi Rutkowskiemu. W kieszonce znajdują się cytaty ze "Śmierci w wodzie". Z prawej strony - tytuły książek. A na zdjęciu ja z KR na wystawie Czapskiego w Zachęcie.




2 kartki w podobnym stylu - styl jest wymuszony tym, że stemple drukowane na Canson Marker, trzeba było podkleić pianką, żeby jakoś się trzymały i nie niszczyły. ;) Ta czerwona - na urodziny przyjaciółki. 





Kartka dla 5-letniego autystycznego chłopca, któremu wszyscy odmówili przyjścia na urodziny.  Obchodzi je 28.04. Jeśli możecie, wyślijcie mu kartkę.

"Za zgodą mamy Aleksa patronat nad całą akcją przejmuje Fundacja FASola z Bielska – Białej. Jeśli zamierzacie wysłać Aleksowi kartkę, piszcie na adres: Fundacja FASola , 43-502 Czechowice-Dziedzice ul. Kasprowicza 48 – z dopiskiem DLA ALEKSA. 
Prosimy o nie wysyłanie korespondencji na adres domowy".
".
Chłopiec lubi Minionki (ale nie te z jednym okiem) i Batmana.


Bardzo chciałam zachować ten haft, mój drugi w życiu. Pokryłam parasolkę glazem, ale nie zrobiła się taka śliczna i błyszcząca, tylko jedynie zesztywniała. :(


Wpis inspirowany filmikiem Mike'a Deakina.



wtorek, 24 stycznia 2017

Kobieta pod parasolem

Ponieważ pierwsze krzyżyki wyszły mi nieźle, postanowiłam zamówić kanwę z oczkami o rozmiar mniejszymi - 14 ct. Zamówiłam komplet kanwa + muliny.

Bosz, jakież to maleńkie! Z kanwą 11 ct czasami miałam problemy i nie widziałam, gdzie jeszcze brakuje krzyżyka, ale 14 ct to taka malizna, że bez lupy nie da rady! Przez kanwę w ogóle nie widać igły, więc nie ma jak trafiać w dziurki od spodu, trzeba odwracać robótkę. Ale mimo to ten zestaw podobał mi się dużo bardziej niż poprzedni z pieskiem.



Plusy:
1. Kanwa jest miękka, da się ją nałożyć na tamborek.
2. Przez lupę w miarę widać oczka (ale mniejszy rozmiar już byłby bezużyteczny niestety).
3. Mniejszy rozmiar daje więcej możliwości, a małe wzory lepiej wyglądają.
4. Wzór był wydrukowany trochę lepiej niż na kanwie z pieskiem.
5. Do kompletu dołączony był wzór graficzny na tyle duży, że można było się do niego odwoływać., Zwłaszcza przy backstitchu okazał się pomocny.
6. Mulina supliła się mniej i nie zahaczała o brzegi kanwy! To ogromny plus!

Minusy:
1. Bardzo małe dziurki, nic nie widać. :(
2. Nitkę trzeba rozdzielać, bo na tej kanwie haftuje się tylko 3 włóknami (to koszmar, nitka się supli, dużo się jej traci, bo te supły można jedynie odciąć).
3. Zabrakło mi muliny na konary pierwszoplanowego drzewa!
4. Wzór jest krzywo nadrukowany. Wszędzie tam, gdzie jest tylko jeden krzyżyk w rzędzie, wzór wystaje spod haftu z jednej albo z drugiej strony. Nie da się nic na to poradzić, bo jeśli przesunę ten krzyżyk, to wzór i tak będzie wystawał, tylko z drugiej strony.
5. Kolory nadruku nie zgadzają się z kolorami muliny. Drzewa i linie są zielone, a mulina jest w odcieniach brązu i beżu. To utrudnia ogarnięcie haftu.
6. Tu też wystają pojedyncze włókna, tylko mniej niż na kanwie 11 ct.
7. Małą igłę dużo ciężej utrzymać w palcach, bardziej się przeprostowują, dyslokują i bolą.
8. Trzymanie tamborka powoduje nie tylko ból, ale i zapalenie ścięgien i tkanki wokół kciuka i na przedramieniu, aż do łokcia.
9. Konieczność siedzenia i trzymania kanwy pod światło nasila ból miednicy - tak, to ten ból uznany przez medycynę za najgorszy na świecie. Ten, na który nie wymyślono leku, a który jest typowy w eds6a (wynika z deficytu HL).

Mimo to jednak wolę kanwę 14 niż 11.




Przyjrzałam się na zdjęcia zbliżeń na blogach innych hafciarek i widzę, że im też wyłażą nierówno pojedyncze włókna muliny. Odstają i brzydko wyglądają. Tylko mało ktoś robi takie zbliżenie, żeby to było widać. Wniosek z tego, że należy to zignorować - to po prostu złej jakości mulina, nawet jeśli jest droga. Ale nic nie poradzę na to, że mnie to strasznie wkurza, bo nie wynika z mojego błędu, tylko z cudzej nieumiejętności produkowania dobrej muliny. Nienawidzę ponosić konsekwencji cudzych działań. :(

Ale jestem dumna, że mimo 6a, mimo takiego bólu, o jakim się innym nie śniło (cóż, ludzkość powinna się cieszyć, że nigdy nie dozna takiego bólu, jak 10 osób z 6a na świecie ma każdego dnia), mimo dyslokacji, wiotkości, ZA, braku propriocepcji i akomodacji oka - zrobiłam to, i to jeszcze jak równo!

Zamówiłam już nowe wzory w Coricamo, bo tę pasmanterię jakoś polubiłam - właśnie za te wzory! Za to, że są nadrukowane (czyli myślą o osobach ze spektrum autyzmu i z ZA), i że kanwę da się nałożyć na tamborek, co znacznie ułatwia pracę w 6a.

poniedziałek, 16 stycznia 2017

TUSAL 2017

I znowu przyszło mi coś robić po raz pierwszy. ;) Ponieważ zaczęłam zabawę z haftem krzyżykowym i wsiąkłam, postanowiłam się zmotywować bardziej i przystąpiłam do tusalowej zabawy. W mojej szafce znalazł się tylko jeden słoiczek, więc go przygarnęłam. Ozdobiłam go mufinkami - i to był mój pierwszy decoupage na szkle w życiu.

Dość prosta sprawa - smarujemy słoiczek klejem do decoupage'u - u mnie to był mod podge - w miejscu, gdzie chcemy nakleić serwetkę. Wzór wcześniej wycięłam nożyczkami, bo chciałam uniknąć serwetkowej obwódki, tym bardziej, że nie zamierzałam malować słoiczka farbą. Naklejamy serwetkę i smarujemy klejem od zewnątrz. Nie trzeba go dawać zbyt dużo. Potem szybko, zanim zaschnie, zbieramy mokrym pędzelkiem nadmiar kleju wokół serwetki. Ja jeszcze po tym wytarłam słoiczek mokrą chusteczką. Odstawiamy do wyschnięcia. I to wszystko. ;)

Zakrętkę pomalowałam zieloną farbą akrylową - zieloną, żeby pasowała do mojej ulubionej zielono-żółtej mufinki. Potem już tylko przywiązałam wstążeczki i voila. ;)

W słoiczku zbieramy odpady od haftu - nitki, banderole z muliny, fragmenty kanwy itd. Stan napełnienia słoiczka prezentujemy każdego nowiu:

28 stycznia
26 lutego
28 marca
26 kwietnia
25 maja
24 czerwca
23 lipca
21 sierpnia
20 września
19 października
18 listopada
18 grudnia

Jeśli chcecie przystąpić do zabawy, to jej zasady możecie znaleźć tutaj. 

 



sobota, 14 stycznia 2017

Labek smashowy

Nie za piękny wpis, ale to mój pierwszy haft. Nie nadaje się jeszcze na prezent, więc postanowiłam zachować go w smashu. ;) Trochę się namordowałam, bo haft jest jakiś zwichrowany i za nic nie chciał być równo kwadratowy. I niestety nawet magiczna gąbka nie doprała plam zafarbowanych od nadruku na kanwie, za to lekko zmechaciła haft. Nie kombinowałam już dalej.

Do smasha bardzo przydaje się moja mania wypisywania cytatów. Tu cytat z niezłej książki Małgorzaty Halber "Najgorszy człowiek na świecie".


czwartek, 12 stycznia 2017

Haft krzyżykowy w eds6a

Mówi się, że osoby z eds6a nie mogą haftować. Zresztą podobnie mówi się o jakichkolwiek innych aktywnościach - np. o tych, o których piszę na tym blogu. Nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała.

Podstawowe problemy:

1. Wiotkość, dyslokacje, ból. Wiotkość tkanek - mięśni, ścięgien, stawów - i dyslokacje powodują, że samo utrzymanie w rękach tkaniny i igły jest prawie niemożliwe. Igła jest tępa jedynie z nazwy - w rzeczywistości obydwa jej końce z łatwością przebijają skórę. Można nie dotykać tego końca, który wbija się w kanwę, ale przeciągnięcie igły jest możliwe jedynie wtedy, kiedy się ją palcem dociśnie. Próbowałam brać ją w opuszki, ale uchwyt jest wtedy zbyt lekki, za słaby, żeby taką igłę przewlec przez kanwę, poza tym przy takim chwycie dyslokują się paliczki. Igłę dociskamy opuszkiem - po kilku takich razach pojawia się ból, a opuszki są pełne mikrourazów i pęknięć. Nie ma na to rady.

Trzymanie kanwy lewą ręką powoduje ból i dyslokacje lewego kciuka i jego nasady. Na to też nie ma niestety rady, tym bardziej, że tej kanwy za nic nie da się nałożyć na tamborek. Raczej się połamie, niż dopnie. :(

Przy tych objawach nawet nie wspominam RZS, bo to pikuś.

Z kolei powtarzalność ruchu, którym przeciąga się nitkę, powoduje ból i dyslokację całego barku, a do tego zapalenie ścięgien od nadgarstków aż po łokcie. Mówi się, że można mieć nitkę do metra długości - to nieprawda. Metrowa nitka dyslokuje bark. Nawet pół metra to za dużo. Nitka musi być możliwie krótka. Narażamy się wtedy na częste zmiany nitek, co zniechęca do pracy, ale innego wyjścia nie ma.

2. Brak propriocepcji. Tu bywa różnie, niektórzy mają większy deficyt propriocepcji, inni mniejszy, w dodatku to się w pewnym zakresie zmienia z dnia na dzień. Propriocepcja jest niezbędna do większości aktywności, także do haftu. Niestety wszystkie tutoriale są układane jedynie dla super sprawnych herosów, nikt nie myśli - jak zwykle - o osobach bez propriocepcji (nie wspominając o innych objawach), mimo że jej brak to nie tylko objaw w eds6a, to bywa również samodzielne schorzenie. I tak jak nie da się poruszać, jeśli się nie widzi nóg i ręki z kulą, tak nie da się haftować, nie widząc ręki z igłą. Taka osoba przecież nie wbije od zewnątrz igły na wyczucie - bo skąd ma je mieć, skoro nie ma propriocepcji?! Igła musi być widoczna. To oznacza, że kanwa musi mieć tak duże dziury, żeby tę igłę było widać. Jeśli dziury są za małe albo jeśli są już zajęte haftem, trzeba pokazać sobie igłę przez najbliższą wolną dziurkę i powoli, przesuwając ją po oczkach od spodu, licząc, przesuwać do miejsca, w które musimy ją wbić. Jeśli dziurki są małe, igła często ląduje nie tam, gdzie ma być, i trzeba liczenie zaczynać od nowa. To niestety też zniechęca.

3. ZA. ZA ma kilka objawów przeszkadzających w hafcie. Przede wszystkim większość tutoriali okaże się dla Was bezużyteczna. Aspie musi mieć filmik z dokładnie taką samą perspektywą, z jaką widzi swoją robótkę. Tutorial musi być dość powolny, wszystkie ruchy instruktora muszą być naprawdę dokładnie widoczne. Aspie nie przełoży tutorialu na inną perspektywę, bo nie ma do tego narzędzi. Widziałam masę tutoriali, na których nie widać, jak i gdzie wbijana jest igła! Na początku zaskoczeniem dla mnie było, że igłę w ogóle wbijamy nie w kanwę, a w dziury w niej - tego nikt w żadnym tutorialu nie powiedział.

Aspie może wykonywać krzyżyki tylko w jeden sposób, zawsze tak samo, bez żadnych zmian. To znaczy, że jeśli będzie trzeba zrobić jeden krzyżyk pod drugim, to nitka się spruje, bo żeby zacząć kolejny krzyżyk, wbijemy igłę w dziurę, z której nitka właśnie wyszła. Znalazłam na to sposób - tego też nikt w tutrialach nie powiedział! - zahaczam nitkę z tyłu o inne nitki i już mogę ją wbić w to samo miejsce. Nie, półkrzyżyki nie są możliwe. Nie, postawienie krzyżyka w innej kolejności też nie jest możliwe.

Z zaczynamiem, kiedy na kanwie nie ma jeszcze nic, radzę sobie tak, że albo podklejam od spodu pierwszą nitkę klejem silikonowym, albo ją przytrzymuję palcem, aż zniknie pod kolejnymi krzyżykami. Tego też nie znalazłam w tutorialach.

Biorąc to wszystko pod uwagę, dla mnie najlepiej byłoby haftować od prawej do lewej - zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Tyle że wzory i kanwy nie są do tego przystosowane i musiałam zmusić mózg do nieprawidłowego funkcjonowania - wbrew jego naturalnemu rytmowi. Już samo to jest tak potwornie trudne i wymaga takiej niesamowitej koncentracji, że jeśli pojawia się jakikolwiek problem, wydaje się nierozwiązywalny. Jest ciężko, naprawdę. Jak ze wszystkim w pracach craftowych. Ale z haftem jest chyba najtrudniej.

Dodatkowo jako aspie nie mogę przenosić uwagi z jednego zadania na drugie, co oznacza, że jeśli wzór jest duży, muszę go robić tak długo, aż skończę, i nie mogę w tym czasie robić nic innego. Praca zaczęta nie może pozostać nieskończona. Dokładnie tak samo jest np. z kolorowankami. Dlatego dla osób z ZA najlepsze są małe wzory, możliwe do zrobienia za jednym zamachem. 15x15 cm to już duży wzór i nie da się go od razu skończyć. Małe wzory są lepsze także dlatego, że kończą się, zanim zaczynają się kontuzje barku, stany zapalne ścięgien itd.

Osoba z eds6a może wykonywać tylko hafty, które są już nadrukowane na kanwę z zaznaczonymi kolorami. To mocno ogranicza pole do popisu, nawet na ali znalazłam takich wzorów tylko kilka - i są to wzory odpowiednie na kartki, na czym najbardziej mi zależało. Właśnie dlatego chciałam się nauczyć haftować - żeby robić wzory na kartki. ;)

4. Akomodacja oczu. Zrobiłam dotąd tylko jeden haft - 40 krzyżyków na 10 cm. I to jest minimalny rozmiar, jaki jestem w stanie zobaczyć w okularach. Okulary mam świeżo dobrane, a mimo to mniejszych dziurek po prostu nie zobaczę. Akomodacja oka nie nadąży, bo przecież ścięgna oczu również są wiotkie. Mam lupę zegarmistrzowską, ale jeszcze z nią nie pracowałam. Jak spróbuję, to dam znać, czy daje radę. Przy 40 krzyżykach na 10 cm i tak nie zawsze dobrze widać. Często można przeoczyć jakieś krzyżyki pomiędzy innymi krzyżykami. Nie widać też dziurek, w które mamy wbić igłę. Bywa naprawdę ciężko. Nie wyobrażam sobie, jak trzymać mniejszą igłę czy dostrzec jeszcze mniejsze dziurki. To i tak jest już masakrycznie maleńkie.

Z tego samego powodu nie jest możliwe, żeby osoba z eds6a sama przenosiła wzór na kanwę. On tam już musi być, i to z kolorami. Musi być wyraźny i dobrze widoczny. Niestety w sklepach są właśnie głównie wzory totalnie nieprzystosowane.

Moim pierwszym wzorem był ten labrador. Dokupiłam do niego także zestaw mulin Ariadna. Jako newbie myślałam, że skoro to zestaw pod ten konkretny haft, a w opisie jest napisane, że muliny są dobrane kolorystycznie i ilościowo, to mi ich nie zabraknie. Niestety - zabrakło. I to nie tylko trochę. Zabrakło 4 kolorów, a w sumie 5 motków. Napisałam do sklepu z pytaniem o to. Skoro to ich błąd, to chyba powinni mi dosłać brakujące muliny. Otóż nie. Dostałam odpowiedź, że owszem, wiedzą, że mulin "powinno wystarczyć", ale mimo to mi ich nie doślą i mam sobie je kupić sama. Uważam, że to nieuczciwe. Dokupiłam muliny w innym sklepie, a do tego już nie wrócę. Mulin starczyło na mniej niż połowę psa.



Schrzaniłam nos - bo od niego zaczynałam. Zmieniłam kierunek krzyżyków, jak się zorientowałam, że zestaw wymaga robienia ich w odwrotnym kierunku, niż naturalny, a jako aspie oczywiście nie miałam zamiaru robić od nowa. Potem - co mnie zadziwia - zaczęłam już robić krzyżyki idealnie równe! Niestety, mulina jest koszmarna. Supli się nieprawdopodobnie na każdym kroku, haczy się o brzegi kanwy, ale najgorsze, że z tych równiutkich krzyżyków wyłażą notorycznie pojedyncze włókna, każde w inną stronę, i tworzą nierówne pętelki. To zniechęca najbardziej. Bo wiadomo, aspie jest nauczony, że bierze odpowiedzialność za swoje wybory i działania, ale nigdy, przenigdy nie zgodzi się ponosić konsekwencje cudzych działań, cudzych niekompetencji. A tu właśnie taka sytuacja jest - to nie moja wina przecież, że te włókna wyłażą. W 21, wieku nikt jeszcze nie wymyślił muliny z jednym włóknem o różnej grubości? Jak to możliwe? Podobno droższe muliny tak się nie suplą. No to kiedyś będę musiała sprawdzić. Tylko nie wiem jak, bo przecież kupuję gotowe wzory na ali, a do nich mulina jest już dołączona. I nie widziałam wzorów tańszych, bez dołączonych mulin. A na podwójne kupowanie mulin mnie po prostu z renty nie stać.

Mój pierwszy piesek miał rozmiar 15x15 cm - taki duży tylko dlatego, że nie znalazłam mniejszego wzoru. I zobaczcie, jakie te dziurki są nieduże:



A tu widać, jak okropnie wystają pojedyncze włókna:


I takie supły to normalka. Można je tylko odciąć, więc traci się przez to fragment nitki...


Kolejny problem to farbowanie nadrukowanego wzoru. Tu akurat widać czarny - zafarbował mi ten czarny prostokącik pod wzorem. Wcześniej miałam całą rękę niebieską od trzymania kanwy - niebieskie niebo to był ostatni kolor, więc wcześniejsze, jaśniejsze (!!), są całe wybrudzone od mojej zafarbowanej ręki. Nie wiem, jak to teraz doprać, czy mi wzór nie zafarbuje robótki. Może spróbuję magiczną gąbką. ;)


A gotowy piesek wygląda tak:


Najprawdopodobniej wyląduje w smashu. ;)

Dobór kolorów taki sobie. Nr 7 to ewidentnie pomarańczowy, ale dostałam brązowy. Laby biszkoptowe nie mają w sobie nic z czekoladowych, poza konturami w ogóle nie powinno być aż tak ciemnego brązu. Może powtórzę ten wzór kiedyś z inną, droższą muliną.

Teraz pozostaje mi czekać, aż przyjdą kolejne wzory. No i mam nowe hobby - diamond embroidery! <3

I pytanie na koniec: jest masa pięknych, ale dużych wzorów. One się nie nadają ani na kartki, ani do smasha (nie mieszczą się), a w domu nie miałabym gdzie wieszać kolejnych prac. Co robicie z już wyhaftowanymi pracami? Bo trochę głupio wpychać rodzinie i znajomym. ;>