Drugą wielkanocną kartkę w tym roku zrobiłam, bo Sherry West pisała na grupie, że jest jej przykro, że niewiele osób się udziela. Chciałam ją trochę rozweselić i zrobiłam kartkę z jajem - dosłownie i w przenośni. :) Kura jest mixed mediowa, oczka ma pociągnięte clear glossem, a grzebień - przezroczystą pastą pękającą z tubki (bo ta w słoiczku nadal kaprysi). Jajo zabarwiłam mgiełkami i dodałam wzorek pastą brokatową. Podkleiłam je na wobblerze. Osa to digisek Ewy Hubki - bardzo mi tu pasowała. Podkleiłam ją na tekturkach, a skrzydła pokryłam clear glossem.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sherry west. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sherry west. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 8 marca 2021
niedziela, 5 kwietnia 2020
Sherry West freebie
Jeszcze jedna kartka tematyczna inspirowana wirusem. :) Wielu twórców tworzy teraz stempelki w tym temacie i udostępnia za free. To kolejny z nich.
środa, 18 marca 2020
Piąta ATC :)
Piąta karta ATC w moim życiu. To chyba prawda, że ta forma uzależnia. ;) Stempelek to słodka Sally Sherry West - freebie z Kit & Clowder.
Pracę zgłaszam do zabawy:
i do wyzwania:
Zapraszam Was serdecznie do mojego wydarzenia 1% na facebooku.
W tym roku jest mi jeszcze trudniej niż dotąd, a jestem z tym wszystkim sama. Dlatego bardzo Was proszę, jeśli tylko chcecie, starajcie się rozpowszechniać to wydarzenie. Głupio mi prosić o pieniądze, ale to właśnie od nich zależy moje życie, wyceniona na ok. 30 tys zł miesięcznie.
wtorek, 28 stycznia 2020
Anioł na Dia de Muertos
Takie rzeczy się robi, kiedy się nie umie kolorować: wolałam zrobić wymęczony shaker, niż kolorować sukienkę! :D Ta sukienka spędzała mi sen z powiek przez cały miesiąc, od początku wyzwania. Dopiero wczoraj wymyśliłam, co mogę z nią zrobić.
Piękne jest to, że chrześcijanom nie udało się zniszczyć tego święta, mimo że narzucili Meksykanom przeniesienie go z sierpnia na listopad, żeby się kojarzyło z chrześcijańskim Świętem Zmarłych. Ta tradycja pochodzi jeszcze z azteckich czasów! Bardzo żałuję, że u nas świętuje się Halloween tylko powierzchownie (polega jedynie na nachodzeniu obcych i zbieraniu słodyczy - a przecież to nie o to chodzi!), a nie Dia de Muertos. A przecież Halloween ma oryginalnie podobny charakter - dusze zmarłych też wtedy odwiedzają żywych i zaprasza się je do domów. Świętuje się letnie przesilenie (koniec lata, początek zimy) i to właśnie w tym dniu zaciera się granica między światami żywych i umarłych. Przebieranie się w różne stroje ma odstraszać demony i nieproszonych gości.
Przez miesiąc zastanawiałam się, jak zrobić, żeby nie musieć kolorować tej sukienki. Distressy na mokro przodowały, kiedyś to już zrobiłam z sukienką pianistki - wyglądało jak paper piecing, bardzo ładnie. Ale do tego musiałabym wydrukować stempel 2 razy, a miałam już wydruk jednego, więc nie mogłam go przecież wyrzucić. :)
Dobrze, że przyszedł mi do głowy ten shaker. Wycięcie sukienki nie było trudne, bo miała narysowane linie - cięłam wzdłuż nich. Jedyną irytującą rzeczą było naklejenie pociętych paseczków tekturek zamiast taśmy piankowej. Nie lubię ciąć takiej taśmy, choć mam specjalne nożyczki, więc cięłam te tekturki, a właściwie skrawki tekturek po wcześniejszych kołach zębatych z Anemone - nic się nie marnuje! ;)
Tekturki musiały być bardzo dokładnie naklejone, nie mogło być między nimi nawet najmniejszego prześwitu, bo mikrokulki i brokat są maleńkie, a do tego elektryzują się (mimo użycia gąbeczki antystatycznej). Brałam nawet pod uwagę zaklejanie prześwitów gel medium, ale udało się bez tego. Jako szybki użyłam folii do rzutnika.
Autorką stempelka jest Sherry West. Bardzo lubię te jej zwiewne postacie, choć nie umiem kolorować zwiewnych sukieneczek. ;) Ten aniołek to freebie, Sherry udostępniła go do tej zabawy.
Już po naklejeniu shakera na panel anioł skojarzył mi się - chyba przez te jasne kolory? - z aniołami z meksykańskiego Święta Zmarłych, Dia de Muertos. Bardzo mi się podoba ich radosny sposób świętowania. Jest zupełnie pozbawiony egoizmu. Oni nie płaczą z żalu, że kogoś stracili, tylko cieszą się, że dusza zmarłego w tym dniu może ich odwiedzić, i w związku z tym trzeba ją przywitać radośnie, kolorowo - jak upragnionego gościa. A śmierci można się wtedy śmiać w twarz. :) Smutek i refleksje można stosować cały rok, ale te 2 dni to ma być radość. No chyba że ktoś akurat nie lubił zmarłego. ;>
Piękne jest to, że chrześcijanom nie udało się zniszczyć tego święta, mimo że narzucili Meksykanom przeniesienie go z sierpnia na listopad, żeby się kojarzyło z chrześcijańskim Świętem Zmarłych. Ta tradycja pochodzi jeszcze z azteckich czasów! Bardzo żałuję, że u nas świętuje się Halloween tylko powierzchownie (polega jedynie na nachodzeniu obcych i zbieraniu słodyczy - a przecież to nie o to chodzi!), a nie Dia de Muertos. A przecież Halloween ma oryginalnie podobny charakter - dusze zmarłych też wtedy odwiedzają żywych i zaprasza się je do domów. Świętuje się letnie przesilenie (koniec lata, początek zimy) i to właśnie w tym dniu zaciera się granica między światami żywych i umarłych. Przebieranie się w różne stroje ma odstraszać demony i nieproszonych gości.
Samo święto pochodzi z tradycji celtyckiej i przywędrowało do nas - przez USA - z Irlandii (bo te tereny zamieszkiwali Celtowie). Nazwa oznacza wigilię Wszystkich Świętych. "Cukierek albo psikus" to nowy zwyczaj, ma dopiero ok. 100 lat, i polega na tym, że biedniejsi odwiedzają domy bogatych, prosząc o kawałek chleba czy ciasta, w zamian za to obiecywali się modlić za ich zmarłych. Ten zwyczaj nazywa się "souling". W prawdziwej postaci ma to głęboki sens i związek z pomocą bliźniemu. Nie ma w tym żadnej złośliwości; dziś dzieci to święto strasznie wypaczyły, zapomniały, na czym ono polega (słodyczami przecież głodnych nie nakarmią), więc zupełnie mnie nie dziwi, że kościół je odrzuca.
To właśnie to święto, ten festiwal zmarłych, zainspirował mnie do opracowania aniołka Sherry. Stąd kolorowa, ozdobna aureola i kropeczki wokół oczu. Do ich zrobienia użyłam Nuvo drops, Pontury i żelopisów metalicznych. Przyzwyczajona do tego, że Nuvo robi równe kropeczki, zdziwiłam się, kiedy granatowy zaczął mi robić czubki, a różowa Pontura co jakiś czas wykasływała wielką kropę bez ostrzeżenia.
Dodałam też falbankę z tiulu i pomponików. Na tiul i tło ponaklejałam ulubione cekiny.
niedziela, 10 listopada 2019
Była sobie dynia :)
Jeszcze jedna jednodniowa karteczka, tym razem z dynią. :) Tło już miałam gotowe - to z serii teł monoprintingowych: farba akrylowa + maska + brokatowa pasta strukturalna.
Stempel stworzyła Sherry West. Pokolorowałam go finecolorami. Białe żelopisy jak zwykle robiły się pomarańczowe, więc użyłam srebrnego pen toucha. Planowałam głowę kota umieścić na wobblerze, ale - zapomniałam! Może zrobię jeszcze jedną, jeśli zdążę?
Cytat to pierwsze linijki piosenki pt. "Czarna msza" Arki Satana (zdaje się, że muzykę napisali Bee Geesi!). Polska wersja tej piosenki jest tragiczna, ale ten cytat idealnie mi pasował do tej kartki, bo chciałam zestawić słodkiego kota z mhrrrocznym creepy tekstem. ;>
***
Kartkę zgłaszam do zabaw i wyzwań:
1. Purrr-fect Pets & Pumpkin z paletą kolorów
(do 17.11)
2. Pędzel czy kredki (tym razem pędzel)
(do 11.11)
3. Anything Goes
(do 19.11)
4. Anything Goes
(do 19.11)
Stempel stworzyła Sherry West. Pokolorowałam go finecolorami. Białe żelopisy jak zwykle robiły się pomarańczowe, więc użyłam srebrnego pen toucha. Planowałam głowę kota umieścić na wobblerze, ale - zapomniałam! Może zrobię jeszcze jedną, jeśli zdążę?
Cytat to pierwsze linijki piosenki pt. "Czarna msza" Arki Satana (zdaje się, że muzykę napisali Bee Geesi!). Polska wersja tej piosenki jest tragiczna, ale ten cytat idealnie mi pasował do tej kartki, bo chciałam zestawić słodkiego kota z mhrrrocznym creepy tekstem. ;>
***
Kartkę zgłaszam do zabaw i wyzwań:
1. Purrr-fect Pets & Pumpkin z paletą kolorów
(do 17.11)
2. Pędzel czy kredki (tym razem pędzel)
(do 11.11)
3. Anything Goes
(do 19.11)
4. Anything Goes
(do 19.11)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























