Pokazywanie postów oznaczonych etykietą candy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą candy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Zabawa blogowa "20"

U Jasiowej Mamy ciekawa zabawa, która pozwoli nam się lepiej poznać. Jeśli tu zaglądacie, zajrzyjcie i do Jasiowej Mamy! Zabawa - klik!


A oto 20 faktów o mnie. ;)

1. Kocham szczury. To najinteligentniejsze zwierzaki na świecie, a do tego cudy natury, nie tylko ze względu na skomplikowane życie społeczne, ale i z powodu właściwości biologicznych (np. z powodu składanych żeber).

2. Kocham czytać. Kiedyś czytałam ok. 1000 książek rocznie, niestety demencja sprawia, że teraz trudno mi przeczytać choćby 200.

3. Z wykształcenia jestem psychologiem społecznym, z zawodu - redaktorem językowym i technicznym.

4. Skończyłam psychologię społeczną na Uniwersytecie SWPS jako pierwszy rocznik absolwentów tej uczelni.

5. Kocham psy, zwłaszcza labradory. Niecałe 2 lata temu umarła moja labinka Sara, mój pies pomocnik, moja przyjaciółka.

6. Choruję na ultrarzadką chorobę - zespół Ehlersa-Danlosa, typ kifoskoliotyczny 6a.

7. Deficyt hydroksylazy lizylowej i jednocześnie prolinowej sprawia, że jestem jedyną osobą na świecie z tą odmianą choroby.

8. Nie mogę mieć dzieci, ale też nie chcę ich mieć, choć kiedyś myślałam o adopcji.

9. Nie jadam śniadań, za to z powodu wrzodów i niewydolności układu trawiennego muszę najadać się na noc.

10. Jestem wyjątkowo przywiązana do polszczyzny i boli mnie kaleczenie jej; staram się pisać po polsku, nie po polskawemu, mimo demencji naczyniowej.

11. Nie znoszę przemocy,zwłaszcza psychicznej.

12. Jestem uczulona na większość zwierząt, ale ignoruję to i hoduję szczury. ;)

13. Moim zwierzakowym marzeniem są lotopałanki.

14. Zlikwidowałam kamienie nerkowe, przez rok pijąc odgazowaną coca-colę.

15. Od 13 lat nie oglądam tv i nie słucham radia.

16. Mam słuch absolutny, kiedyś grałam na flecie prostym, altowym i na pianinie. Pianino nadal nawet stoi w biblioteczce.

17. Duży pokój jest u mnie biblioteczką, mam tam ponad 2000 książek.

18. Mieszkałam w Legionowie, Radzyminie, Krakowie i Dąbrowie Górniczej. Przez krótki czas także w Londynie i nawet chciałam tam zostać na stałe.

19. Nie mogę mieć prawa jazdy.

20. ...ale za to mam czaderski wózek inwalidzki. ;)



sobota, 15 lipca 2017

Tukan

Zdecydowanie wolę niewielkie wzory, które robi się szybko, niż duże, na których w ogóle nie widać postępów. Nie mam cierpliwości, jak nie ma efektu, to mnie zniechęca. Tego tukana robiłam aż 3 dni, mimo że jest nieduży, i już traciłam cierpliwość, szczególnie przy ostatnim czarnym.
Tukan wyląduje w smashu. ;)




Tukan wylądował w smashu z jednym z ulubionych cytatów, ale dziś jest za ciemno na zdjęcia. :(



***
Dołączam do motylkowego candy u Kasi. 



piątek, 12 maja 2017

Metryczka do wymian

Jeszcze nie brałam udziału w wymianach, ale jak już zacznę, to będę miała z głowy. Zasady zabawy można zobaczyć tutaj




1. Nick/imię

Daga/verdiana/vrediana/(P)otworki - to zależy gdzie :)

2. Co najchętniej przygarnęłabyś? Jakie techniki podziwiasz?

Nie jestem wybredna, lubię tyle technik, że zadowolona będę pewnie ze wszystkiego. Najbliższe memu sercu są: scrapbooking, smashbooking, card making, decoupage, diamond painting, haft krzyżykowy i koralikowy, sutasz.

Bardzo lubię mixed media i chętnie przygarnę wszelkie przydasie mediowe. Lubię koronki, tasiemki, farbki metaliczne, zakładki (te zbieram :)), kartki, długie igły do koralików, nici, sznurki i inne przydasie do sutaszu, organizery, stemple, wykrojniki, zawieszki, półperełki.

Jeśli chodzi o haft krzyżykowy, to z powodu EDS haftuję jedynie na kanwie z nadrukiem 11 i 14 ct. Najbardziej lubię kanwę z nadrukiem 14 ct, ale ciężko dostać jakieś ładne wzory. Bardzo też lubię takie wzory na kartkę - oczywiście też z nadrukiem. Chętnie przygarnę pisaki do pisania po kanwie, muliny, igły.

Podziwiam też to, czego sama nie umiem wykonać - rzeczy szydełkowe czy filcowe, zwłaszcza filcowe maskotki i zwierzątka.

Nie przepadam za łapaczami kurzu.

3. Jakie techniki wykorzystujesz w swoich pracach? W czym jesteś najlepsza?
Właściwie mogłabym skopiować to,co napisałam wyżej. :-)

4. Trzy ulubione kolory to...

Niebieski, fioletowy, turkusowy - i wszystkie pomiędzy. 

5. Kolory, których nie noszę/nie lubię to...

Pomarańczowy, żółty, czerwony. Aczkolwiek czasami też po nie sięgam.

6. Czy lubisz dostawać przydasie? Jeśli tak, to jakie?

Bardzo lubię! Trochę już wymieniłam wyżej. A poza tym na mojej wishliście mam takie przydasie:

- blender ZIG
- blender Kuretake
- dyspenser do taśmy klejącej dustronnej
- gelatosy, zwłaszcza metaliczne i ditress crayons
- taśmy piankowe, kostki dystansowe
- preparat antystatyczny
- fiksatywa
- Golden Glass Bead Gel
- wosk do zabezpieczania prac
- cracle paint
- farby Gensai Tambi
- akwarele Twinkling H2O
- posca pen, zwłaszcza szafirowy
- pisaki PITT Big Brush, zwłaszcza brązowy i czarny
- sharpie postr paints
- pearlmaker srebrny, fioltowy, zielony
- wykrojnik rękawiczki
- art stones w gessie
- Prills
- gesso Maimeri, rzadkie
- full adhesive post it
- trymer Fiskars
- Stickles stardust
- tear off palette
- temperówka do pasteli
- pisaki zmywalne
- papier Canson Marker
- maty magnetyczne
- liquid chrome marker
- Sansodor
- pędzelek do masek
- podwójne maski do tuszowania
- gumka dust free black i green
- gumka winylowa
- taśma kartonowo-gipsowa
- duży pędzelek języczkowy i do akwareli
- tekturki np. ramki
- fuse tool 

7. Czy nosisz biżuterię? Jeśli tak, jaką?

Noszę ortezy, więc z biżuterii pozostają mi jedynie kolczyki i wisiorki. Oraz splinty. Nie pogniewałabym się na jakieś ozdobne splinty. ;)

8. Czy masz jakiś ulubiony motyw, który przewija się np. w Twoim mieszkaniu, ubiorach?

Chyba nie mam. Poza kolorem niebieskim oczywiście. Ale bardzo lubię motyw ptaków, kwiatów, szczurów, psów (labrador!), zeberek. Lubię też motywy muzyczne.

9. Kawa czy herbata (jeśli tak, co lubisz, a czego nie)?

Zdecydowanie kawa fusiasta. Ale rozpuszczalną kawą i herbatą też nie pogardzę. Mam czasami fazę i na nie i wtedy piję białą albo zieloną herbatę smakową.

10. Ze słodyczy to ja najbardziej…

Ze słodyczy to raczej... słone. ;> Wolę chipsy - salsa, BBQ, paprykowe, cebulkowe. Ze słodyczy to czekolada, ale nie gorzka. Słodycz ma być słodka, jak sama nazwa wskazuje. Batoniki, czekoladki, ptasie mleczko, biała czekolada, galaretki, marcepan, chałwa też są super.

11. Czy ucieszyłaby Cię książka w paczce wymiankowej? Jeśli tak, jaki gatunek?

Bardzo! Kocham czytać! Może być sf i fantasy, polscy autorzy też. Najbardziej jednak lubię niebeletrystykę - eseje, wspomnienia, pamiętniki. Czytałam kilka tysięcy książek, więc tu wolałbym uzgodnić tytuł wcześniej. Znowu z powodu EDS mogę czytać prawie wyłącznie ebooki. Nie znoszę audiobooków.

12. Czy ucieszyłby Cię kosmetyk? Jeśli tak, to jaki?

Tak, i chętni wymienię się także używanymi, które nie podeszły albo podeszły, ale się już znudziły. Zamiast wyrzucać, można dać komuś do spróbowania. ;) Mam kolagenozę, cera ekstremalnie sucha, pożądany jest kolagen, witamina C, także kosmetyki dla pań 70+. Mam zbyt suchą cerę na kosmetyki dla pań w mim wieku, jest tak sucha, że wchłonie najcięższy krem migiem.

Nie przepadam za kosmetykami kolorowymi, bo się nie maluję. 

13. Chciałam jeszcze dodać...

Chciałabym dodać, że ucieszę się ze wszystkiego, ale sama lubię wiedzieć, co kto lubi, tak konkretnie, jak to możliwe. Szczerze, bez jakichś konwenansów. Mam ZA i nie czytam podtekstów. Nie domyślę się.

14. Urodziny mam 1 września, a imieniny 30 kwietnia. 

W dodatku możecie do mnie napisać!

Dagmara Gorczyńska
skrytka listomat
03-189 Warszawa

niedziela, 7 maja 2017

Candy

Nie wiem, jak to możliwe, ale wygrałam chyba candy u Syliks. Miałam znowu szczęście! Tak jakoś wszechświat chyba postanowił umilić mi te nie za dobre ostatnie dni. Dziękuję!


***
No to z rozpędu biorę udział w jeszcze jednym candy - tym razem u Handmade by Ki. ;) Do zgarnięcia piękny tryptyk.

***
Biorę też udział w Candy u Craftanki!



środa, 3 maja 2017

Kartka domkowa

Dziś kartka dla przyjaciół, którzy właśnie przeprowadzili się już na swoje. :) Trochę się przeliczyłam - okazuje się, że na tym papierze nie da się kolorować markerami akwarelowymi i musiałam promarkerami więc nie jest tak, jak chciałam, ale cóż. ;)


***
Biorę udział w candy u Syliks. ;) Pochlastam się, ale nadal nie wiem, jak umieszczać banery w menu po prawej stronie. :((


środa, 19 kwietnia 2017

Wspomnienie z dzieciństwa

Niektóry nie mają szczęścia i muszą do smasha wklejać zdjęcia sfingowane, w sensie że kupione, cudze, reprinty. Ja mam oryginalne zdjęcia z lat 70. Są moje, więc mogę z nimi zrobić, co zechcę, i żadne dziecko mnie nie oskarży, że wykorzystałam jego zdjęcia, ha! Oto Daga z 1977:


Miałam jasne włosy, niebieskie oczy i jasną skórę. Została mi tylko skóra. ;>


***
Biorę udział w candy u Jasiowej Mamy. Lubię to, że wici na blogach srapowych się roznoszą się tak skuteczniwe, bo dzięki temu poznałam nowego wartościowego bloga!



sobota, 1 kwietnia 2017

Candy!

Candy w Bloomcraft! Należy przedstawić jedną z pierwszych kartek i napisać jakieś smaczki. Da mnie to trudne zadanie, bo ja wciąż początkuję. ;) Ale coś się znajdzie...



Całą moją historię scrapową można znaleźć tutaj, ale album jest dostępny tylko dla znajomych, więc wrzucę kilka niżej.

Na początku robiłam sporo kartek, bo zależało mi, żeby się nauczyć to robić.


Pierwsze były świąteczne, ale nie ma się czym chwalić. Nie miałam napisów, stempli, kupiłam karteczki z napisem "wszystkiego najlepszego" i naklejałam je na kartki świąteczne - z braku laku. ;)


Klej miałam jakiś nie najlepszy, te guziczki pewnie poodpadały, ale nikt się do tego nie przyznał. ;)


Przy tej prostej kartce chyba mnie dopiero wciągnęło i pomyślałam, że będę to robić dalej. 


A przy tej dokumentnie wsiąkłam. ;) Takie kolażowe zresztą do dziś mi się bardzo podobają. 

No i to tyle. W sumie nie robię nadal jakichś wypaśnych kartek, ale i tak sprawia mi to ogromną radość. 


wtorek, 21 marca 2017

Pierwszy sutasz ever

W ZA to jest tak, że nie ma czegoś takiego jak uczenie się i zdobywanie wprawy. Jak się naoglądam wystarczającej liczby tutoriali i wiem, jak się co robi, to oczekuję, że od pierwszego razu będę to robić dobrze. I tak było z sutaszem. Nie zaczęłam od najprostszego wzoru, od którego zaczynają wszyscy. No bo po co? Skoro już widziałam tutorial, to nie muszę, nieprawdaż.

I u typowego aspiego rzeczywiście tak by było. Ale jestem aspim z EDS6a.

Sutasz to coś, co potrzebuje nieprawdopodobnej sprawności rąk. Nigdy w życiu nie robiłam niczego tak nieprawdopodobnie wymagającego sprawnych rąk.

Jak już lekko zszedł szok z tego powodu, uświadomiłam sobie, że nie należy słuchać "dobrych rad" środowiska koralikowo-sutaszowego, bo te rady nie są dobre. W komplecie dostałam beznadziejną igłę i jeszcze gorsze nici. Igła natychmiast mi się złamała, a nici ani przez pół sekundy nie były proste, tylko od początku skręcone w sprężynę, totalnie nie do użytku.



Przy najbliższej sposobności igłę zamieniłam na długą, a nici na te do haftu koralikowego. I dopiero wtedy zaczęło się robić w miarę normalnie i mogłam zacząć obmyślać, jak obejść wiotkość i dyslokacje. 

Otóż sutasz to takie coś, co nie pozwala wyciągać igły ręką. Jak chcecie igłę przewlec na drugą stronę sznurków, to wbijacie ją, a potem - uwaga! - po drugiej stronie wyciągacie ją obcęgami. Takimi normalnymi, jak do robót budowlanych. O tym mnie nikt nie uprzedził, więc piszę dla innych początkujących, bo to kolejna dziedzina craftowa, w której instruktaże są wyjątkowo ukryte i niedostępne. Nie wiem - z zazdrości, że ktoś może przerosnąć mistrza?

Tak więc na początek zaopatrujemy się w:
1. obcęgi metalowe do wyciągania igły
2. długą (absolutnie nie krótką!) igłę do haftu koralikowego
3. nici do haftu koralikowego (nie to coś, co da Wam sklep)
4. wybrany zestaw do sutaszu

Ja miałam zestaw z Inspirello. To naprawdę kapitalna sprawa, bo zestaw idzie w parze z tutorialem. Minus - większości zestawów nie ma w sprzedaży, a poza Inspirello nie znalazłam ich już nigdzie więcej.

Warto najpierw obejrzeć taki tutorial kilka razy i zapamiętać, co jak się robi. Jest wtedy łatwiej, mimo że i tak się szyje, oglądając film i pauzując go. 

Mnie filmik z Inspirello nie wystarczał. Ma złą perspektywę - nie taką, w jakiej ja widzę ręce, robiąc wisiorek. Dla osoby ze spektrum ZA perspektywa to podstawa - musi być taka sama. Obejrzałam więc kilka innych filmów w dobrej perspektywie i dzięki temu wiedziałam, o czym jest mowa w filmie Inspirello. To mi ułatwiało robienie wszystkiego krok po kroku. Wielu rzeczy tutorial nie wyjaśnia. Nie wyjaśnia np., jak podszywać sznurki na lewej stronie, jak wszywać te małe turkusowe koraliki (sama musiałam wpaść na to, że one są obok siebie w poziomie, a nie w pionie!), jak doszyć oczko do przewlekania łańcuszka. Musiałam to odkryć sama, szyjąc i prując. ;)

Jeśli chodzi o sznurki, to trzeba je na lewej stronie zszyć tak jak te na samym początku, ściegiem fastrygowym. Tej fastrygi potem na sznurku nie widać - na początku mnie to nurtowało. Sznurki niby układa się tak, żeby splot szedł w jedną stronę, ale ja nie widziałam w splocie totalnie żadnej różnicy, wszystko jedno, jak leci, jest tak samo - a w dodatku tak się mieni, że nie da się tego splotu zobaczyć. Więc układałam sznurki w ciemno - naprawdę nie da się tego zrobić świadomie. Serio, kierunku splotu nie widać, bo światło się odbija od sznurka i świeci w oczy.

Sznurki na lewej stronie warto zszyć ze sobą, bo po odcięciu nadmiaru siepią się. 

Nie miałam kleju do butów, więc podkleiłam filc klejem silikonowym. Też się sprawdza. Na filcu odrysowałam kształt wisiorka, wycięłam, ścięłam lekko brzegi, żeby nie wystawały, i podkleiłam pod wisiorek. Musiałam np. pochować różne pętelki, jakie się robiły z posuplonej nitki, zanim ją zamieniłam na koralikową. 

Strasznie deprymuje to, że te turkusowe koraliki są nierównej wielkości i to widać. Wygląda, jakbym je krzywo przyszyła. 

Ja jeszcze pokryłam wisiorek impregnatem do ubrań. Mam w kuchni pod stołem karton do mediów i w nim chlapię, pryskam itd. Więc tam spryskałam wisiorek po obu stronach. Uważajcie, kiedy będziecie to robić, zapach impregnatu jest świetny, ale niebezpieczny!

Generalnie powiem Wam, że już rozumiem, dlaczego sutasz tyle kosztuje. Odechciało mi się go kupować dawno temu, kiedy się dowiedziałam, jak jest robiony, ile to miętolenia w rękach. A potem przecież się tego już nie pierze. Jako aspie nie wyobrażam sobie dotykania czegoś przesiąkniętego cudzym potem, więc musiałam się sama nauczyć to robić, skoro chciałam mieć, prawda? I jak widać, nawet w EDS6a oglądanie tutoriali wystarczy, żeby nauczyć się coś robić. Wychodzi za pierwszym razem. Jeszcze nie idealnie, ale wystarczy, żebym sama ten wisiorek założyła i nosiła. I to mnie cieszy, to podbudowuje, mimo horrendalnego wysiłku i bólu włożonego w robociznę. No bo naprawdę - materiały do tego wisiorka kosztowały ok. 24 zł (+ wysyłka), ale robocizny nie da się wycenić w przypadku osoby z EDS6a. Wyczytałam, że rękodzielnicy biorą stawkę godzinową po prostu. Najniższa krajowa stawka godzinowa to 12 zł. Wisiorek robiłam 5h. Czyli 24 (materiały) + 12x5 (robocizna) = 84 zł. IMHO lekka przesada, nawet gdybym już miała wprawę i zrobiła ten wisiorek idealnie. No ale. +100 do ego. :D




Czyli wciągnęłam się i jest to kolejna rzecz, którą będę robić. Tylko problem: gdzie teraz kupię kolejne zestawy do biżuterii? 

***
Candy u Hanulka! Z okazji wiosny i 700. posta ;)





poniedziałek, 27 lutego 2017