Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft koralikowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft koralikowy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 października 2017

TUSAL 2017

W słoiczku nadal nic się nie zmieniło, bo od ostatniego razu nic nie robiłam. Nadal jestem za słaba, żeby chociaż zmajstrować kartkę. Nie wiem, kiedy to się zmieni i czy w ogóle. Niestety w EDS6a co się stanie, to już się nie odstanie. Tu nie ma remisji i poprawy stanu. Jeśli się nasili jakiś objaw, to już tak zostanie. Nadal biorę antybiotyki na zapalenie nerek, nerki słabo reagują i to trwa od lipca. Powodem był otworzony w lipcu balkon - było po prostu za zimno. :(
Do tego po umyciu głowy zaczęło się zapalenie gardła i kolejny antybiotyk. Całe szczęście, że zaczęłam go brać szybko, więc żyję, uniknęłam soru i niewydolności oddechowej, oddycham samodzielnie i tylko z odkrztuszaniem jest problem, bo nie stać mnie na koflator. Mimo to trzymajcie, proszę, za mnie kciuki. To jest stan, w którym każdy drobiazg jest śmiertelnym zagrożeniem - i to nie jest przenośnia.


Zdarzyło się coś bardzo dziwnego. Zobaczcie. Ten ptaszek to był mój pierwszy haft koralikowy. Robiłam go jakiś rok temu. Przez ten czas wisiał na tablicy nad burkiem. Dopiero ostatnio materiał wokół ptaszka totalnie zżółkł. Nie da się dobrze tego uwiecznić na zdjęciu, bo od materiału odbija się światło i go rozbiela. W rzeczywistości materiał wokół ptaszka jest caluteńki mocno żółty, dużo bardziej żółty, niż to widać na zdjęciu, i wszędzie wokół haftu, a nie tylko po prawej stronie. Pranie ręczne nie pomogło, a inaczej prać nie wolno. Nikt nie umie powiedzieć, od czego to się zrobiło, bo przecież nie od światła (byłoby wtedy żółto równomiernie). Więcej nie kupię takiego haftu. Od teraz będę kupować jedynie hafty, które zakrywają cały materiał, łącznie z tłem. 



wtorek, 25 lipca 2017

Kartka z haftem koralikowym

Mam 4 nieduże ptaszki. Niektóre z nich są na tyle małe, że nadają się na kartkę. Więc taką oto letnią ptaszkową kartkę zmajstrowałam. ;) Dla mnie lato nie różni się od innych pór roku. Raz że i tak się przecież normalnie pracuje, dwa że pogoda beznadziejna, zimno, wietrznie i mokro. Więc ja będę sobie craftowo dłubać tak samo jak zawsze. ;)

Kartkę zgłaszam do letniego wyzwania ;)









sobota, 8 lipca 2017

Labek

Skończyłam wreszcie labka! Niby format mniejszy od pawia, ale haftowania było więcej, bo prawie cała szerokość obrazka. Już miałam moment zwątpienia, na samym początku, kiedy myślałam, że tego nie zrobię, bo nie mam jak nabierać koralików z pudełka. Dopiero potem zmieniłam pudełko i zdjęłam z niego wieczko - i poszło!



wtorek, 16 maja 2017

Paw

Skończony! Haft koralikowy to mój ulubiony. Już się tego nie mogłam doczekać, dlatego w ostatnich dniach nie robiłam nic innego. ;) Przesadziłam mocno, teraz ból jest koszmarny i nie mogę zacząć nic nowego. Trzymajcie kciuki, żeby szybko przeszło!




Zgłaszam go do wyzwania Art Piaskownicy ;)



poniedziałek, 15 maja 2017

SALowy paw

Ostatnio nie mam siły na nic poza haftowaniem pawia, mam już ponad połowę. Doszłam już do momentu, kiedy zabrakło mi koralików w pudełeczku i mam tylko wszystkie razem wysypane na spodeczek - to te, które mi się niedawno wysypały i pomieszały, zbierane z biurka. Te, które spadły na podłogę, przepadły.




Wbrew pozorom wcale źle mi się ich z tego talerza nie bierze. Igłę mam krzywą, więc nabiera się w miarę wygodnie. Mam tylko problem z odróżnieniem zielonych, tak wysypane wyglądają identycznie.

Dziś haftuje się wyjątkowo ciężko. Hipotonia silniejsza niż zwykle, nie mam siły przebić materiału igłą. Wpycham igłę palcem, bokiem palca, bo opuszki są za delikatne. Ręce mi drżą, więc ciężko trafić w kropkę na materiale. Ruchy mimowolne od wczoraj też nie dają mi spokoju. Wyobraźcie to sobie - nawlekacie koralik, bach, ruch mimowolny zrzuca go z igły i jednym ruchem wysypuje wszystko z pudełeczka. Nawlekacie igłę - ruch mimowolny nagle wbija Wam ją z całą siłą w palec, wchodzi spora część igły. Ruchy mimowolne nie są delikatne tak jak drżenie. One się odbywają z całą siłą, jakie ma ciało. Dlatego urazy są zwykle mocne, Tą igłą się raczej nie skaleczę, tylko wyjdzie np. z drugiej strony palca - to jest taka siła, jakiej się na co dzień nie ma. Wczoraj przebiłam kciuka. Śladu nie ma, ale ból przeszkadza w trzymaniu igły, z czym i tak mam problem. Łapię igłę kilkoma palcami, więc się wygina.

niedziela, 23 kwietnia 2017

Duży projekt z pawiem

Zabrałam się za kolejny haft koralikowy. Po ponad miesiącu dzióbania mam tylko tyle. To jedna z prac, które trzeba robić pod lupą, a ta nagłowna jest koszmarna, uciska, boli, spada, szkła nie trzymają się na takiej wysokości, jak trzeba. Jak dojdą moje oprawki z ali, to mam nadzieję, że optyk wstawi mi lupę 2x do nich.

Dziś zrobiłam 5 rządków i jestem z siebie dumna. Normalnie robię dziennie 1-2.




piątek, 24 lutego 2017

Sniegurek

Skończyłam ptaszka. Niesamowicie mnie wciągnął ten rodzaj haftu, zwłaszcza że tu od razu widać efekt. Jak koraliki układają się równo, to aż się chce robić dalej. Ale łatwo nie jest. Bez propriocepcji nie wiadomo, gdzie od spodu wbić igłę, więc musiałam na to znaleźć jakiś sposób. No i znalazłam, nie wbijam od spodu. Tzn. nie przewlekam całej igły na spód. Wbijam jedynie ok. 1,5-2 mm i od razu wbijam ją z powrotem. WIDZĘ, na ile wbijam igłę od wierzchu, więc wiem, że to akurat jest odległość między jedną a drugą kropką na wierzchu.

Niestety pojawił się inny problem - dystonia. Wcześniej nie była aż tak widoczna i przeszkadzająca. Teraz im dłużej haftuję, tym bardziej drży mi ręka. Wyobraźcie sobie taki precyzyjny haft robiony z parkinsonem. No właśnie, a ja nie mam wyboru. Do tego wiele ruchów mimowolnych jest dość dużych, a wszystkie są ogromnie silne. Ręka np. nagle mi odskakuje i jest to mocne, silne machnięcie, jak w zespole Tourette'a (który zresztą też jest objawem 6a!). Ręka odskakuje i np. wbija mi z całą siłą igłę aż do kości. Wiecie, jaki to ból? Igłą tępą można się najwyżej pokaleczyć, igłą ostrą można sobie zrobić dużą krzywdę. A w 6a nawet maleńkie rany goją się trudno, często powodują zakażenia i powikłania, a zawsze ból. Ból, który jest w 6a najsilniejszy, a do tego znacznie nasilony mastocytozą.

Dystonia okazała się największym problemem przy tym hafcie, powodującym najwięcej zranień i bólu. Raz z całej siły przejechałam sobie ostrzem nożyczek od spodu kciuka i przez kilka dni w ogóle nie mogłam haftować (ani pisać :)).

Nie mam tamborka, robótkę trzymam w rękach, i to jeszcze tak, żeby widzieć oznaczenia kolorów, więc teraz mam harmonijkę. Ale atłas ładnie się sam rozprostowuje, jak leży przez jakiś czas na płasko.


Wyszło tak:



Mam jeszcze 4 mniejsze ptaszki do wyhaftowania, ale wczoraj zaczęłam z kolei wyklejać kryształkami sówkę. Płodozmian dobrze mi robi.

BTW, sniegurek to gil. Nie wygląda na gila ten ptaszek, prawda? Gile chyba nie mają niebieskich piórek?


środa, 15 lutego 2017

Haft koralikowy - początki

To już trzeci rodzaj haftu, jakiego postanowiłam spróbować, i bardziej mi się podoba niż wstążeczkowy, mimo że jest bardzo, bardzo, bardzo trudny.

Niestety nie jest to haft stworzony dla osób niepełnosprawnych. Wymaga praktycznie wszystkich umiejętności, których osoba z EDS6a nie ma.

1. Akomodacja oka. Przy tym hafcie można mieć wadę wzorku, nawet dużą, bo można do niego z powodzeniem używać lupy nagłownej, jaką pokazywałam we wcześniejszych postach. Osobom niedowidzącym lupa pomaga widzieć, co haftują, i to wystarcza. Niestety w 6a największym problemem ocznym jest nie wada wzorku (choć te mogą być naprawdę duże), a deficyt akomodacji. Po kilku minutach, nawet mimo lupy i okularów, już się po prostu nie widzi ani nitki, ani igły, ani - co najgorsze - symboli na atłasie (tu haftuje się nie na kanwie, a na atłasie właśnie). Nie jest się w stanie tej cieniuteńkiej igły nawlec - nie widzi się uszka ani końcówki nitki, która mimo że jest cieniutka, rozdwaja i roztraja się.



2. Wiotkość palców, ręki. To duży problem. Atłasu nie można nałożyć a tamborek, bo się pognie, a ja nie mogę używać żelazka (tak, to też cecha 6a, a dokładniej ZA). Igła jest wyjątkowo cieniutka, bo musi się dać na nią nawlekać malutkie koraliki, więc bardzo trudno ją utrzymać w palcach. Palce się z niej ześlizgują. Można się nią pokaleczyć - i to nie tą ostrą stroną, tylko stroną z uszkiem. Kiedy się wyślizguje z palców, często trafia pod paznokieć, a to boli. Kaleczy się opuszki, wciskają igłę, naciskając na tę tępą część, żeby weszła w atłas (ten sam problem co przy innych haftach).

Tu mam wskazówkę. Polecam długie igły. Są znacznie wygodniejsze od krótkich. Większa długość wystaje z atłasu, więc łatwiej ją złapać w palce i pociągnąć. Z krótką igłą miałam duży problem z tym. BTW, igły do koralików bardzo łatwo się wyginają. To normalne, nie należy się tym przejmować, dopóki da się haftować. Te igły także dość często się łamią. Są naprawdę cienkie.



3. Propriocepcja. To największy problem i praktycznie nie do przeskoczenia. Atłas jest nieprzejrzysty, od spodu w ogóle nie widać igły. Nie da się wyczuć, gdzie ma być wbita. Nie da się też podejrzeć, bo od spodu z kolei nie widać nadruku. Z początku jedno wkłucie zajmowało mi ponad minutę, bo próbowałam po kilkadziesiąt razy wkłuć się konkretnie w tę kropkę, w którą powinnam. To nie miało sensu. Nie polecam tej metody, jeśli nie macie propriocepcji. Na jednym z filmików na yt podejrzałam, jak dziewczyna nie przewleka igły pod spód w ogóle. Wbija jedynie sam czubeczek, dosłownie na 2-3 mm, i od razu - bez przeciągania igły i nitki na drugą stronę - wbija ten czubeczek w drugą kropkę od spodu - tam, gdzie igła ma wyjść. 2-3 mm można odmierzyć na oko od wierzchu, bo to niewielka odległość, a poza tym za każdym razem jest taka sama, więc działa wprawa. ;)

Drugą ręką trzeba przytrzymywać nitkę podczas przeciągania, bo plącze się jak mulina.

A jak w ogóle zacząć?

W Internecie można zamówić gotowe zestawy do haftu koralikowego. Ja taki właśnie mam. W jego skład wchodzi atłas z nadrukowanym obrazkiem, nitka, igła i posortowane koraliki. Minusem jest to, że takich zestawów nie ma dużo, wybór jest naprawdę mizerny. Po pierwsze, jest masa wzorów kościelnych, po drugie, to są same duże wzory, nie ma nic, czego można by użyć do kartek. Ten ptaszek nie zmieści się nawet do smasha. Kupiłam też zestaw 4 ptaszków, nieco mniejszych, które po wycięciu może uda się wstawić na kartki, ale to był jedyny tak mały wzór. Żadnych wzorów nie znalazłam też na ali. Moim zdaniem, minusem jest też to, że większość to nie full drill. Haftuje się tylko część wzoru, a reszta jest nadrukowana. To niestety wygląda tandetnie i kiczowato, ja takiego stylu nie lubię. Chociaż muszę przyznać, że prace dziewczyn z grupy robią ogromne wrażenie i mam nadzieję, że kiedyś też będę tak dobra. Ale jeśli ktoś zna jakieś źródło bogate w ciekawe wzory/zestawy haftu koralikowego, to bardzo proszę o cynk.

Koraliki dostałam w woreczkach strunowych, więc od razu je przesypałam do pudełeczka z ali.


Polecam właśnie te podłużne, nie te okrągłe, niebieskie. Okrągłe są głębokie i bardzo niewygodnie z nich wyjmować koraliki, natomiast te podłużne są idealne (ale traci się przy nich paznokcie niestety). Przydaje się też długa igła, którą się wygodniej nabiera koraliki niż tą krótką. Warto mieć kilka pudełek, ten malutki obrazek to aż 25 kolorów koralików!

Zdjęcie nie jest do góry nogami. Ja właśnie tak trzymam atłas, kiedy haftuję. Haftuję od prawej do lewej (inaczej niż krzyżykami), a że zaczęłam od czubka głowy, to tak wyszło.

Zaczynamy w ten sposób, że robimy supełek na końcu nitki. Niektórzy na tym poprzestają, ale ja tak się boję, że mi się spruje, że stosuję dwie metody jednocześnie. Poza supełkiem przeszywam jeszcze nitkę kilka razy, to i tak zakryją potem koraliki. Zakańczam tak samo, przeszywam nitkę kilka razy.

Ponieważ nie jestem w stanie haftować w przeciwnym kierunku, po dojściu do końca rzędu znowu przeszywam nitkę, chowając ją między koralikami, i wychodzę na początku kolejnego rzędu.

Haftuje się łatwo. Właściwie jest to haft półkrzyżykowy, z tą różnicą, że za każdym razem nawleka się koralik.

Na szczęście w tym hafcie nie potrzeba cierpliwości, z niczym się nie czeka ani nie użera. Robi się koralik po koraliku i od razu widać efekty. Idzie wolniej niż z haftem krzyżykowym, ale bardziej wciąga.

***
Biorę udział w Candy EKO-DECO! :)



Biorę też udział w Candy 1000!