Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zespół Aspergera. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zespół Aspergera. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 sierpnia 2021

Kreatywna zabawa

Hej! Dziś wyjątkowy post - kreatywna zabawa zapoczątkowana przez Agę. Z bloga na blog przekazujemy sobie książkę-album z obrazami małej autystycznej dziewczynki, Oli Sikorskiej, i tworzymy swoje praca inspirowane twórczością Oli. 


Ola maluje akrylami, inspiruje ją przyroda. Do jej obrazów dołączone są wiersze Anny Lisowiec - jednym z cytatów zilustrowałam swoje prace.







Ten cytat bardzo pięknie charakteryzuje osoby z ASD! Powyżej kilka prac Oli. Próbowałam tak jak Ola zrobić tło akrylami, także z użyciem gelli plate, ale chyba coś się stało z moimi farbami, bo część z nich zostawała na gelli, odrywając przy tym kawałki papieru z tła. Nie wiem, dlaczego tak się działo, ale to zdecydowało, że tła wykonałam mgiełkami, a z uzyskanych akrylowych teł wycięłam skrzydła dla wróżek. Akryle nakładałam trochę pędzlem, a trochę palcami, jak Ola. :)






Zielona wróżka to digis VLS, a niebieska - WonderStrange (jest do pobrania za darmo!). Obie pokolorowałam markerami alkoholowymi, za wyjątkiem skrzydeł. 

Do teł użyłam różnych mgiełek. Na brzegach nałożyłam wzorki przez maski. Musiałam je potem trochę wytuszować na czarno, bo zupełnie nie były widoczne. 

Jeśli chcecie się przyłączyć do zabawy, to piszcie do Agi na blogu - myślę, że nie odmówi nikomu dopisania się do kolejki. :)

Pamiętajcie, proszę, że autyzm, ZA, to nie choroba. Nie chorujemy i nie cierpimy na autyzm. To pełnoprawny wzorzec neurorozwoju, jak Wasz neurotypizm! Autyzm nie jest niebieski, jest wielokolorowy! Jeśli chcecie poczytać więcej, to na moim blogu jest sporo notek o zespole Aspergera, bo jest to jeden z objawów EDS6a; zapraszam. :)

[TUTAJ] znajdziecie pracę Agi, a w jej notce linki do prac Etoile i Ewy, które były przede mną. 

wtorek, 12 listopada 2019

Autyzm jest kolorowy!

Taka kartka powstała właściwie przypadkowo. Bugaboo zorganizowało wyzwanie pt. Thankful.


Miała być tylko taka kartka na wyzwanie pt. Thankful. Autystyczny chłopiec trafił na kartkę przypadkowo, bo w promocji był właśnie on, a nie autystyczna dziewczynka, więc skorzystałam ze zniżki. :)


Ale potem nagle zabrakło miejsca na wyliczenie tego, za co jestem thankful autyzmowi, i pomyślałam, że nie będzie kartki, tylko wpis do art journala.


Tylko teraz nie miałam tła. Zrobiłam je więc od nowa - najzwyklejsze i najszybsze tło akwarelowe. Użyłam niebieskiej ecoliny, a potem pokropiłam wodą morską i zwykłą wodą. Sól daje fajne efekty. :)


Musiałam też poszerzyć tło, żeby weszły wszystkie napisy, więc praca ma teraz długość DLa, ale jest od niego wyższa o 1 cm.


Stemple pokolorowałam promarkerami i finecolorami. Puzzelek jest tęczowy i popękany, bo autyzm jest kolorowy, nie niebieski czy jakikolwiek inny, i trzeba wreszcie zaprzestać szkodliwych działań i retoryki typu JiM, niebieskie światełko, ABA, "chorowanie na autyzm", zdjęcia dzieci za deszczowymi szybami czy Autism Speaks. Autyzm to nie zaburzenie! Autyzm to nie choroba! Nie da się na niego "chorować" ani "cierpieć", ani się z niego "wyleczyć", chyba że NT zamierzają się wyleczyć z neurotypowości. :) Więcej o ZA i organizacjach, którym można zaufać w tym temacie, przeczytacie tutaj.


Spisałam kilka cech, za które jestem wdzięczna autyzmowi. Jest ich o wiele więcej, ale nie wszystkie by się zmieściły i nie wszystkie da się ogarnąć jednym słowem. Bo jak np. jednym słowem napisać, że dzięki autyzmowi i podwójnej liczbie synaps moja demencja naczyniowa postępuje znacznie wolniej niż u NT? 


Początkowo chciałam odciąć wieczko pudełka i ułożyć napisy tak, żeby wyglądały, jakby wypadały z pudełka - taki prezent od autyzmu. Ale stempelek na to nie pozwalał, wstążeczka po lewej stronie zachodzi na pudełko i po odcięciu jej ono byłoby uszkodzone. Dlatego nakleiłam napisy na tęczę namalowaną wcześniej promarkerami. 


Całość nakleiłam na granatowy papier brokatowy. Na kartce dużo jest niebieskiego, ale nie dlatego, że przedstawia chłopca - historycznie akurat kolorem męskim jest różowy, nie niebieski - ale dlatego, że to MÓJ ulubiony kolor. 

Tym razem - bojąc się, że nożyczki znowu pokruszą mi papier na zakrętach - zrobiłam pół milimetra białego bordera. Nie lubię tego i nie ułatwiło mi to cięcia. Musiałabym robić ten border co najmniej 1 cm, żeby dało radę. :) Nie znoszę go i kropka. Rzeczywistość, ludzie i przedmioty nie mają białego bordera!

Robiłam tę pracę bez żadnego wzoru, bez planu, nie wyszła idealnie, wolałabym stempel z dziewczynką, jak zwykle, a mimo to lubię ją. :)


***
Zgłaszam tę pracę do zabaw, inspiracji i wyzwań:

1. Thankful (nie wiem, czy o taką wdzięczność chodziło, ale cóż, licentia poetica :))
(do 15.11)

(do 27.11)

3. W kolorze nieba
(do 30.11)


(do 30.11)



niedziela, 9 czerwca 2019

Autystyczny świat

Myślicie, że to koniec problemów z przydasiami i im podobnymi? To się mylicie! Przed chwilą chciałam wydrukować digisy na wyzwanie u Hubki i do wymiany zakładkowej w Artimeno i co? Drukarka stwierdziła, że format A4 to zły format i wywaliła bad paper size error! Drukowałam na zwykłych kartkach papieru craftowego, gramatura 80gr, jak papier do drukarki, i drukarce, która bez problemu drukuje na papierze 300 gr, to się nie spodobało i zapiekła mi papier w środku. Każe mi go wyjąć, ale jak podnoszę klapę, to żadnego papieru w środku nie ma. Gdzie ona go trzyma? Pod tonerami? Ale one się nie wyjmują, nie ma nigdzie guzika do podważania ich czy coś. Jak mnie mój niezawodny przyjaciel nie poratuje i nie powie mi, jak mam ten papier wyjąć, to leżę i kwiczę, bo nie wydrukuję także wniosku do fundacji o zwrot za leki, więc nie będę mieć kasy na leczenie w czerwcu. W EDS6a wszystko ma tak duże znaczenie, od byle czego zależy życie, przetrwanie. Zupełnie nie mam siły na żadne dodatkowe (czyli jakiekolwiek poza chorobą) ekscesy i problemy. :(


Ale ostatnio znalazłam taki artykuł [klik]. Zupełnie nie dziwią mnie wyniki tych badań! Moja small art, jak to mówi Maremi, sprawia, że wstaję rano z łóżka, zwłaszcza odkąd czytanie przestało działać w ten sposób. Zastanawiam się, czy i kiedy demencja czy niesprawność odbiorą mi i small art, i co wtedy zrobię. Co robią w takich sytuacjach ludzie z demencją? Jak żyją? Jak wstają rano? Jak zabezpieczają się przed samobójstwem? To pytania całkiem serio, bardzo bym chciała to wiedzieć. Pacjenci z demencją naczyniową bardzo wcześnie zdają sobie sprawę ze swojej demencji, a ten rodzaj demencji nie zmienia osobowości, więc nie mogę liczyć na to, że nagle przestanie mi zależeć i zostanę nierobem, który ma w nosie wszystko i tylko leży do góry brzuchem.


Tak więc póki mogę, wstaję i robię. Cokolwiek mogę. W tym roku (po 1.5 roku bez jakiejkolwiek manii w ogóle) moje ultrakrótkie cykle się wydłużyły. Teraz manie nie trwają po kilkanaście minut, a dzień, czasami nawet dwa. To mi pozwala robić prace mediowe, które wymagają dużo czasu na robotę, a także schnięcie. Ten kolorowy ogródek zrobiłam na wyzwanie ScrapElektrowni pt. Zabawka. Chodziło mi o zestawienie szarego PRLu lat 70. z moim własnym światem autystycznym, w którym nie ma żadnego focal point. My nie widzimy lasu, tylko poszczególne drzewa, nie widzimy ogrodu, tylko poszczególne kwiaty, a każdy jest równie ważny i równie szczegółowy.


Na zdjęciu oczywiście ja z wagonikiem. Nigdy nie wychodziłam z domu bez niego. Jeśli rodzice próbowali mnie do tego zmusić - następował meltdown. Jeśli wagonik się przewrócił, następował meltdown. Jeśli ktoś chciał mi go odebrać, następował meltdown. To był jedyny sposób, żeby zmusić mnie do siedzenia w wózku. Takie ciągnięcie zabawki na kółkach jest bardzo typowym zachowaniem w ZA. :) To najlepsza zabawa! My się nie bawimy w udawanie, zabawa musi mieć sens, a udawanie go nie ma. 




Na tło nakleiłam gazę, pokryłam ją gessem, a potem metalicznymi woskami Cadence. Okazały się sympatyczniejsze w użyciu niż woski Pentartu. Mają boskie kolory - błękitny jest śliczny, a ciemnoturkusowy okazał się brunatny! Jest idealny, takiego właśnie szukałam. W prawym górnym rogu naniosłam słońce przez maskę, ale okazało się, że tuszu praktycznie nie widać, nałożyłam więc na niego medium tęczowe. Przejęło żółty kolor tuszu i wygląda świetnie, ale nijak nie udało mi się go uchwycić na zdjęciach. 


Potem odbiłam kwiaty, żeby wiedzieć, gdzie je potem naklejać. Odbiłam je też na brystolu i pokolorowałam, czym się dało. Nie mam żadnego pełnego kompletu markerów, więc użyłam wszystkiego - markerów alkoholowych, FC Pitt, kameleonowych żelopisów (oczywiście!), Sakura Glaze i Gelly Roll. Niby coś tam cieniowałam, ale spod Glaze'ów tego nie widać. :)

Użyłam też konturówki Pentartu, żeby zrobić przezroczyste perełki, ale okazało się, że nie schną! Po 2 dniach przykleiła się do nich książka i musiałam ścinać perełki nożyczkami, bo odkleić się nie dało. Było to dla mnie duże rozczarowanie, bo tę konturówkę kupiłam z polecenia. 

Kwiatki powycinałam i przykleiłam warstwowo. Niestety do tych wosków też nie da się nic przykleić, kosteczki 3D się odklejają i pewnie będę musiała wszystko poprawiać taśmą z dyspensera. 


Na tym spacerze byłam z tatą i dziadkiem, dwoma najważniejszymi mężczyznami mojego życia. Myślę, że to był rok 1977. To musiało być w tym samym okresie co zdjęcie z dziadkiem z poprzedniej pracy, mam na głowie tę samą czapkę. ;)







***
Pracę zgłaszam na wyzwania:

1. Niekartkowo
(do 9.06)


2. Anything Goes

3. Anything Goes

4. Anything Goes

5. Zrób coś dla siebie
(do 20.06)

6. Paleta kolorów u Anny - zielony, niebieski, żółty, czerwony, fioletowy, biały, różowy (tylko ecru zabrakło!) + ptak


I więcej prac chyba w tym miesiącu już nie będzie, więc wrzucam kolaż. :)



7. Dzień czy noc? - znowu dzień :)


8. Rainbow Challenge





Na koniec cudownie celny mem - tak właśnie jest!


niedziela, 16 kwietnia 2017

Aspergerowski wagonik

Anatomiczny wpis powstał z potrzeby ducha. Szukałam całego kościotrupka, któremu podoszywałabym ręce, nogi, palce itd. (symbolizowałby dyslokacje), ale nie znalazłam odpowiedniego. Tak też jest dobrze, ale słabo widać nitkę.



A tu stare zdjęcia z 1977 roku, lato w Zegrzu. Po tamtym lecie kończyłam rok. ;) Aspergerowski wagonik musiałam ciągnąć zawsze i ryczałam, jak się przewracał albo jak mi go odbierano. ;)