czwartek, 2 lutego 2017

Diamond embroidery

Znalazłam sobie nową zabawę. Mój problem polega na tym, że nie jestem w stanie nic nie robić, a jednocześnie nic nie mogę robić (nie jestem w stanie i nie wolno mi), więc jednak staram się znaleźć jakieś zajęcia, których wykonywanie jest możliwe mimo EDS6a. To zawsze wiąże się z bólem i dyslokacjami, więc wybieram to, co zagraża mi najmniej. No bo coś wybrać muszę, gapienie się w sufit nie wchodzi w grę.

Na grupie ali ktoś kiedyś recenzował kryształki i postanowiłam się tym zająć. Kilka dni temu przyszedł pierwszy obrazek - jedna z tych ikon w najmniejszym rozmiarze, na próbę. To nie było pierwsze takie zamówienie, ale pierwsze, które przyszło. Akurat chciałam sprawdzić, czy ikony by się sprzedawały. Mogłabym zebrać jakąś kwotę i byłabym bliżej uzbierania na lek ratujący życie (potrzeba 30 tys zł miesięcznie do końca życia).

Komplet wyglądał tak:


Niestety miałam pecha. Pas kleju odkleił się razem z warstwą, którą się akurat odkleja. Przykleiłam go z powrotem, ale nie wiem, czy uda się to równo zakleić kryształkami.

Sama zabawa jest dość prosta. Ten różowy pen służy do przenoszenia kryształków na obrazek. Klikamy najpierw na niebieski klej - tak, żeby wycięło się takie maleńkie kółeczko, które zostanie w penie. Inaczej kryształki nie będą się do pena kleiły. Potem tylko przenosimy konkretny kryształki konkretnego koloru na odpowiadające im pola na obrazku.




Bardzo denerwujące jest to, że kryształki układają się na spodku do góry nogami. Ciężko jest odwrócić. Są zbyt małe, żeby to zrobić palcem. Trzeba pstrykać delikatnie penem i liczyć na to, że odwrócą się same, ale czasami wystrzeliwują i nie można ich znaleźć. Trzeba uważać, żeby nie zabrakło!

Nie można od razu odlepić całego papieru, bo kurz i różne brudy prędko się przykleją. Odkleja się pas szerokości kilku kryształków. Można w pionie, można w poziomie. Oznacza to, że nie można przyklejać koloru po kolorze, tylko trzeba kleić wszystkie kolory jednocześnie. Wymaga to otworzenia wszystkich torebeczek z kryształkami. Problem jest taki, że nie da się ich już ponownie zamknąć. Zamówiłam co prawda pudełeczka na kryształki, ale jeszcze nie doszły. 


Do kompletu trzeba też zamówić lupę. Kryształki są tak malutkie, że nawet w okularach nie widać, gdzie mają być przyklejone. Od razu Wam powiem, że sprawdza się lupa 1.5x lub 2x. Silniejsza nie działa, nic przez nią nie widać. A ponieważ obie ręce macie zajęte, sprawcie sobie lupę zegarmistrzowską, do zakładania na głowę. Jest potwornie niewygodna, uciska głowę i powoduje ból, ale innego wyjścia nie ma. Można ją założyć na okulary i przydaje się też przy hafcie krzyżykowym.

Wiele osób kupuje też light box, ale to już niestety duży wydatek. Podobno są też takie aplikacje na tablet, ale ja się na tym nie znam.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz