czwartek, 16 lutego 2017

Prima dolls

Wczoraj zrobiłam pierwsze w życiu Prima dolls. Mam te stemple od bardzo dawna, ale jakoś nie miałam chęci się za nie zabrać. Ochota przyszła wczoraj. I wsiąkłam! Roboty z tym dużo, największy problem mam z wycinaniem włosów i tych przestrzeni pomiędzy rękami, bo to trzeba robić skalpelem, więc dyslokuje. Nie wszystko mi też wychodzi tak, jak bym chciała. Ale spodobało mi się to na tyle, że chyba wydziergam kilka niewymiarowych kartek.

Kozaczki wyszły niebieskie... właściwie nie wiem dlaczego, bo puder do embossingu był przezroczysty, więc powinny być białe. Niestety pisak do embossingu zostawił taki dziwny niebieski ślad, który nie stracił koloru, nie zmienił się w przezroczysty. To duża wada. Tutaj to jeszcze nie jest problem, bo niebieskie kozaczki pasują, ale co zrobię, kiedy będę embossować białe tło? Czy inne pisaki też tak barwią puder?

Nie udało mi się zrobić ani jednego zdjęcia, które odpowiadałoby rzeczywistości, światło jest nadal zimowo-do-kitu. :(





Jestem zakochana w tych laleczkach chyba jeszcze bardziej niż w laleczkach Santoro. Marzy mi się je skompletować, łącznie z panami i psem. ;) I to marzenie nawet nie jest niemożliwe, bo te stemple kosztuję po 30-40 zł, więc sukcesywnie może je skompletuję. Jedna jest już w drodze. Taka z dużą suknią, bo mam pomysł, jak z niej zrobić shaker card. Tak, mam teraz fazę na shaker cards, zrobiłam ich ostatnio 7, a kolejnych 9 w drodze. ;)

A kolejna laleczka pewnie będzie halloweenowa.

1 komentarz:

  1. Przepiękne są te panienki. Jak czytam, o tym, że wycinasz je skalpelem, to jestem tym bardziej pełna podziwu :)

    OdpowiedzUsuń