Coraz lepiej mi wychodzą. ;) Ale jeszcze daleko do tego, co bym chciała.
Użyłam chińskich sznurków i monetek. Bardzo mi się dobrze na nich pracowało, są dość miękkie. Jeszcze mam do sprawdzenia sznurki pega acetat.
Omegi można kupić tutaj.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sutasz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sutasz. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 17 lipca 2017
piątek, 7 lipca 2017
czwartek, 6 lipca 2017
Kolczyki z owalem metalizowanym
Takie oto śliczne owale metalizowane dostałam od Inspirello zamiast innych monetek, których zabrakło. Ja co prawda źle się czuję w omegach, nie umiem ich robić, ale postanowiłam się przyłożyć do nauki i jednak je robić.
Tym razem wykorzystałam nici FireLine 6 LB Crystal. Nici są cudne! Prawie proste. I rzeczywiście się nie plączą. Mają też ten atut, że je widać, więc widać, co się robi, i czy nici gdzieś nie wystają. Niestety widać je też na sznurkach. Musiałam zmienić kolejność i dać na wierzch sznurek złoty, zamiast szafirowego, bo na szafirowym nici było widać, a na złotym nie. Nie wiem, jak ten problem rozwiązać niestety. Za żadne skarby nie wrócę już do tych wstrętnych pozwijanych niewidzialnych nici.
Drugi problem jest taki, że ciężko je nawlec. Trzeba spłaszczać koniec, bo inaczej nie przechodzą przez uszko igły, tylko się zaginają. To też wkurzające. Próbowałam igieł z otwartym oczkiem, ale one z kolei są potwornie tępe, nie wiem dlaczego!
Z omeg nie jestem do końca zadowolona, ale wyszły chyba najlepiej z tych, jakie robiłam - i to in plus. Jest nadzieja, że się nauczę. ;)
Tym razem wykorzystałam nici FireLine 6 LB Crystal. Nici są cudne! Prawie proste. I rzeczywiście się nie plączą. Mają też ten atut, że je widać, więc widać, co się robi, i czy nici gdzieś nie wystają. Niestety widać je też na sznurkach. Musiałam zmienić kolejność i dać na wierzch sznurek złoty, zamiast szafirowego, bo na szafirowym nici było widać, a na złotym nie. Nie wiem, jak ten problem rozwiązać niestety. Za żadne skarby nie wrócę już do tych wstrętnych pozwijanych niewidzialnych nici.
Drugi problem jest taki, że ciężko je nawlec. Trzeba spłaszczać koniec, bo inaczej nie przechodzą przez uszko igły, tylko się zaginają. To też wkurzające. Próbowałam igieł z otwartym oczkiem, ale one z kolei są potwornie tępe, nie wiem dlaczego!
Z omeg nie jestem do końca zadowolona, ale wyszły chyba najlepiej z tych, jakie robiłam - i to in plus. Jest nadzieja, że się nauczę. ;)
niedziela, 4 czerwca 2017
Pastelove love
Nie wychodzą mi te małe, standardowe kolczyki, od których się zaczyna. Dużo lepiej wychodzą mi te niby trudniejsze. Chyba się na nich skupię. A na razie... Pastelove, niesymetryczne, niebiesko-zielone kolczyki. ;)
Biorę udział w wyzwaniu PASTELLOVE. ;)
czwartek, 1 czerwca 2017
Kolczyki odblaskowe
Jest mi nadal bardzo ciężko robić sutasz. Ciągle nie widzę żyłki, akomodacja się nie przystosowuje. Nie widzę też splotu sznurków, żeby go ustawić w jedną stronę - to się tak mieni, że akomodacja wariuje, po prostu ie da się zobaczyć splotu. Utrzymanie tego w rękach też jest szalenie trudne. Ta technika nie wymaga cierpliwości, ale sprawności już niestety tak, a ja nigdy nie będę jej miała. Niemniej jednak jestem dumna, że sznurki udaje mi się już wszywać równo po okręgu. Robię to tak samo jak zawsze, a wychodzi lepiej. I świetnie mi się pracuje z klejem sekundowym UHU, naprawdę wiele ułatwia, jest ogromną pomocą we wszywaniu sznurków z tyłu pracy.
Te kolczyki robiłam bez wzoru. Nie miałam małych koralików, oliwek, więc wszyłam pierwsze bicone z ali. I pastylko przezroczyste, bo stwierdziłam, że przy odblaskowych sznurkach kolorowe pastylko to będzie już przesada. Przy okazji pojawił się problem, jakim filcem to zakleić z tyłu. Zakleiłam w końcu białym i wygląda dobrze. Do klejenia filcu od spodu używam kleju E6000 - też się świetnie sprawdza, ale tubeczka jest maleńka. Mam jeszcze większą tubkę butaprenu w zapasie.
Te kolczyki robiłam bez wzoru. Nie miałam małych koralików, oliwek, więc wszyłam pierwsze bicone z ali. I pastylko przezroczyste, bo stwierdziłam, że przy odblaskowych sznurkach kolorowe pastylko to będzie już przesada. Przy okazji pojawił się problem, jakim filcem to zakleić z tyłu. Zakleiłam w końcu białym i wygląda dobrze. Do klejenia filcu od spodu używam kleju E6000 - też się świetnie sprawdza, ale tubeczka jest maleńka. Mam jeszcze większą tubkę butaprenu w zapasie.
środa, 31 maja 2017
Kolczyki orientalne cz. 2
Zrobiłam drugą parę kolczyków orientalnych. Załamania już mi się ni robią i kompletnie nie wiem dlaczego, szyję cały czas tak samo. ;)
Niestety w zestawie były różne koraliki. Te spiralce na dole są różne, jeden jest krótszy od drugiego - już takie dostałam od Inspirello. Przykro, bo już nie będę mogła tych kolczyków sprzedać, akurat jak mi wyszło. :( Poza tym już takie mam, tylko granatowe, nie zatrzymam drugich takich samych. Gdyby gdzieś się dało dostać te koraliki benzynowe łezki i oliwki, już dawno robiłabym kolejne pary.
A tak wygląda nitka, którą się szyje. żeby było weselej, w realu jej do tego nie widać. :(
Niestety w zestawie były różne koraliki. Te spiralce na dole są różne, jeden jest krótszy od drugiego - już takie dostałam od Inspirello. Przykro, bo już nie będę mogła tych kolczyków sprzedać, akurat jak mi wyszło. :( Poza tym już takie mam, tylko granatowe, nie zatrzymam drugich takich samych. Gdyby gdzieś się dało dostać te koraliki benzynowe łezki i oliwki, już dawno robiłabym kolejne pary.
A tak wygląda nitka, którą się szyje. żeby było weselej, w realu jej do tego nie widać. :(
środa, 24 maja 2017
Kolczyki orientalne
Zabrałam się za kolejne kolczyki, te robiłam po raz pierwszy i powiem Wam, że okazały się łatwiejsze niż te, od których się zwyczajowo zaczyna. Owszem, więcej roboty i dłużej się je robi, ale są łatwiejsze, zwłaszcza że dopiero w filmiku o nich instruktorka powiedziała, jak wszywać sznurki z tyłu! Po prostu wbijamy igłę pomiędzy sznurki! Nie można było tego powiedzieć od razu?
Nie ma też wyjaśnienia, co robić, żeby sznurki na zakrętach się nie marszczyły. Oba kolczyki szyłam tak samo, czyli po kole, a mimo to jeden pomarszczony, drugi nie. No to jak robić, żeby się nie marszczyło?
Tu też koraliki na styk. Więcej było tylko tych małych szarych, nb. były za małe! W filmiku są większe koraliki!
No i znowu nie podobają mi się bigle. Ich się nie da założyć w ogóle, przez nie nie noszę poprzednich kolczyków. Zamówię inne, jak będę mieć kasę, a te może ktoś inny weźmie.
Pierwszy kolczyk wyszedł raczej słabo, ale drugi już IMHO przyzwoity. Gdyby zawsze tak wychodziło, byłoby świetnie.
Jeśli kogoś ciekawi, jak takie kolczyki wyglądają z tyłu, to proszę. Podkleja się filc. Nie mam kleju do butów, użyłam E6000.
Gdyby ktoś wiedział, gdzie można kupić takie duże kolorowe pastylki 20 mm, to proszę o cynk! I oliwki też! :)
Nie ma też wyjaśnienia, co robić, żeby sznurki na zakrętach się nie marszczyły. Oba kolczyki szyłam tak samo, czyli po kole, a mimo to jeden pomarszczony, drugi nie. No to jak robić, żeby się nie marszczyło?
Tu też koraliki na styk. Więcej było tylko tych małych szarych, nb. były za małe! W filmiku są większe koraliki!
No i znowu nie podobają mi się bigle. Ich się nie da założyć w ogóle, przez nie nie noszę poprzednich kolczyków. Zamówię inne, jak będę mieć kasę, a te może ktoś inny weźmie.
Pierwszy kolczyk wyszedł raczej słabo, ale drugi już IMHO przyzwoity. Gdyby zawsze tak wychodziło, byłoby świetnie.
Jeśli kogoś ciekawi, jak takie kolczyki wyglądają z tyłu, to proszę. Podkleja się filc. Nie mam kleju do butów, użyłam E6000.
Gdyby ktoś wiedział, gdzie można kupić takie duże kolorowe pastylki 20 mm, to proszę o cynk! I oliwki też! :)
wtorek, 23 maja 2017
Bransoletka
Zabrałam się za moją pierwszą sutaszową bransoletkę. Jest gotowa, ale bez zapięcia, bo doszłam do wniosku, że ma słabe zapięcie w komplecie. Chcę kupić jakieś inne, mocniejsze, metalowe, może z krótkim łańcuszkiem i karabińczykiem.
Bransoletka jest lekko krzywa, ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Nie jestem robotem, i tak cieszę się, że w ogóle byłam w stanie ją zrobić, bo łatwo nie było. Nadal nie widzę tej żyłki, w dodatku pod lupą widać, że znowu się gdzieś zaplątała i wystaje. Kilka razy nitka się urwała, musiałam kombinować.
Używałam gotowego kitu z Inspirello wszystko ok, tylko koraliki wyliczone co do jednego. Jak mi jeden upadł, to musiałam na klęczkach szukać, bo by mi zabrakło. Wszędzie indziej w innych robótkach koraliki są z takim naddatkiem, że nawet jak mi się wysypują hurtowo, to nie zbieram, tylko macham ręką, bo i tak mi zostanie. Rozumiem, że tam to koraliki 2 mm, a tu 4 mm, więc droższe, ale ze 3 więcej na każdy kolor mogliby przecież dać.
Bransoletka jest lekko krzywa, ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Nie jestem robotem, i tak cieszę się, że w ogóle byłam w stanie ją zrobić, bo łatwo nie było. Nadal nie widzę tej żyłki, w dodatku pod lupą widać, że znowu się gdzieś zaplątała i wystaje. Kilka razy nitka się urwała, musiałam kombinować.
Używałam gotowego kitu z Inspirello wszystko ok, tylko koraliki wyliczone co do jednego. Jak mi jeden upadł, to musiałam na klęczkach szukać, bo by mi zabrakło. Wszędzie indziej w innych robótkach koraliki są z takim naddatkiem, że nawet jak mi się wysypują hurtowo, to nie zbieram, tylko macham ręką, bo i tak mi zostanie. Rozumiem, że tam to koraliki 2 mm, a tu 4 mm, więc droższe, ale ze 3 więcej na każdy kolor mogliby przecież dać.
poniedziałek, 22 maja 2017
Kolczyki na prezent
Nic nie robię od jakiegoś czasu, bo nasiliła mi się depresja. Czarny scenariusz - leżenie i gapienie się w sufit - zrealizował się niestety.
Te kolczyki wymordowałam. Dosłownie. Czy ktoś ma jakiś sposób, żeby ta żyłka była widoczna? Nie widać, gdzie jest, zawija się, a potem się okazuje, że jest gdzieś na wierzchu, a nie spruję przecież wszystkiego, żeby ją zdjąć. Barwić ją jakoś tymczasowo czymś? Nie wiem, jakie sposoby mają rękodzielniczki, nie dzielą się tym. Dopóki nie będę widzieć żyłki, nie będę tego robić lepiej. :/ Dodam, że z nitką do koralików nie ma w ogóle takich problemów i jakość kolczyków natychmiast się poprawia. Czy istnieje przezroczysta nitka do koralików?
Te kolczyki wymordowałam. Dosłownie. Czy ktoś ma jakiś sposób, żeby ta żyłka była widoczna? Nie widać, gdzie jest, zawija się, a potem się okazuje, że jest gdzieś na wierzchu, a nie spruję przecież wszystkiego, żeby ją zdjąć. Barwić ją jakoś tymczasowo czymś? Nie wiem, jakie sposoby mają rękodzielniczki, nie dzielą się tym. Dopóki nie będę widzieć żyłki, nie będę tego robić lepiej. :/ Dodam, że z nitką do koralików nie ma w ogóle takich problemów i jakość kolczyków natychmiast się poprawia. Czy istnieje przezroczysta nitka do koralików?
środa, 26 kwietnia 2017
Turkusowy wisiorek
Jeszcze jeden wisiorek turkusowy dla drugiej przyjaciółki, która nie nosi kolczyków. Wyszedł ładniej niż mój pierwszy, i sprawniej jakoś mi się go robiło, chociaż nićmi monofilowymi.
To dość dawny wyrób, ale nie miałam okazji wrzucić. ;)
To dość dawny wyrób, ale nie miałam okazji wrzucić. ;)
czwartek, 23 marca 2017
Komplecik dla przyjaciółki
Uczę się dalej. Zielony to ulubiony kolor mojej przyjaciółki. Jeśli jej się nie spodoba, to może sobie do smasha wkleić na pamiątkę. :D
środa, 22 marca 2017
Kolczyki
Wczoraj zrobiłam jeszcze jeden wisiorek, tym razem zielony, bo dla przyjaciółki, która lubi ten kolor. Jak to kolor bardzo zmienia wygląd! Niby ten sam wisiorek, a wygląda zupełnie inaczej! Tu też mam ten sam problem nierównych koralików. Ciekawa jestem, czy osoby z propriocepcją widzą te nierówności od razu, czy tak jak ja, dopiero potem, jak już jest za późno? I co wtedy, zostawiają to, jak jest, czy prują i dobierają równiejsze?
Ja w sumie lubię niesymetryczność i mnie te nierówności nie przeszkadzają aż tak bardzo, ale wiem, że innym aspim może to przeszkadzać bardzo.
Dziś z kolei wymęczyłam kolczyki. ;)
Symetria sprawia mi ogromną trudność. Nie umiem zrobić tak, żeby było w lustrzanym odbiciu, więc nie wiem, czy w ogóle będę dalej robiła jakieś kolczyki, a jeśli tak, to pewnie nie na sprzedaż. Ale generalnie podoba mi się, że np. pastylki są inaczej barwione i różnią się od siebie. I że piramidki koralików są nierówne, bo i koraliki są nierówne. To zaburza symetrię i nie pozwala mi się zafiksować - i to fajnie.
Kolczyki szyłam nicią monofilową. To jest KOSZMAR. Szyłam je pod lupą zegarmistrzowską, a mimo to nie było widać tych nici! I dopiero na zdjęciu widać np. żyłkę zahaczoną o wierzch kolczyka. Te nici same się tak plączą i zahaczają, potem jest problem, żeby je odhaczyć, bo przecież to nie są w ogóle nici. To tak jakby szyć sprężyną! I ta sprężyna ma ok. 30 cm długości po skręceniu. Nie dość, że się supli, to jeszcze supełek, który robię na początku, przechodzi przez sznurek! Nie ma jak zacząć szycia, żeby się nie pruło, i nie ma do tego tutoriali. Kombinuję jak koń pod górkę, jak w hafcie. Z tyłu z kolei zdecydowanie wolę podklejać sznurki, niż je wszywać. Na razie mam tylko klej silikonowy, więc nie wiem, jak się sprawdzi, czy to się w ogóle będzie trzymać.
Drugi wisiorek zrobiłam w 2h, nie w 5h, jak pierwszy. Przy kolczykach podobnie - po pierwszym myślałam, że nie będę w stanie tego robić, ale drugi dziś zrobiłam stosunkowo szybko i było mi łatwiej niż wczoraj. Więc kto wie, może kiedyś dojdę do skomplikowanych wzorów?
Ja w sumie lubię niesymetryczność i mnie te nierówności nie przeszkadzają aż tak bardzo, ale wiem, że innym aspim może to przeszkadzać bardzo.
Dziś z kolei wymęczyłam kolczyki. ;)
Kolczyki szyłam nicią monofilową. To jest KOSZMAR. Szyłam je pod lupą zegarmistrzowską, a mimo to nie było widać tych nici! I dopiero na zdjęciu widać np. żyłkę zahaczoną o wierzch kolczyka. Te nici same się tak plączą i zahaczają, potem jest problem, żeby je odhaczyć, bo przecież to nie są w ogóle nici. To tak jakby szyć sprężyną! I ta sprężyna ma ok. 30 cm długości po skręceniu. Nie dość, że się supli, to jeszcze supełek, który robię na początku, przechodzi przez sznurek! Nie ma jak zacząć szycia, żeby się nie pruło, i nie ma do tego tutoriali. Kombinuję jak koń pod górkę, jak w hafcie. Z tyłu z kolei zdecydowanie wolę podklejać sznurki, niż je wszywać. Na razie mam tylko klej silikonowy, więc nie wiem, jak się sprawdzi, czy to się w ogóle będzie trzymać.
Drugi wisiorek zrobiłam w 2h, nie w 5h, jak pierwszy. Przy kolczykach podobnie - po pierwszym myślałam, że nie będę w stanie tego robić, ale drugi dziś zrobiłam stosunkowo szybko i było mi łatwiej niż wczoraj. Więc kto wie, może kiedyś dojdę do skomplikowanych wzorów?
wtorek, 21 marca 2017
Pierwszy sutasz ever
W ZA to jest tak, że nie ma czegoś takiego jak uczenie się i zdobywanie wprawy. Jak się naoglądam wystarczającej liczby tutoriali i wiem, jak się co robi, to oczekuję, że od pierwszego razu będę to robić dobrze. I tak było z sutaszem. Nie zaczęłam od najprostszego wzoru, od którego zaczynają wszyscy. No bo po co? Skoro już widziałam tutorial, to nie muszę, nieprawdaż.
I u typowego aspiego rzeczywiście tak by było. Ale jestem aspim z EDS6a.
Sutasz to coś, co potrzebuje nieprawdopodobnej sprawności rąk. Nigdy w życiu nie robiłam niczego tak nieprawdopodobnie wymagającego sprawnych rąk.
Jak już lekko zszedł szok z tego powodu, uświadomiłam sobie, że nie należy słuchać "dobrych rad" środowiska koralikowo-sutaszowego, bo te rady nie są dobre. W komplecie dostałam beznadziejną igłę i jeszcze gorsze nici. Igła natychmiast mi się złamała, a nici ani przez pół sekundy nie były proste, tylko od początku skręcone w sprężynę, totalnie nie do użytku.
I u typowego aspiego rzeczywiście tak by było. Ale jestem aspim z EDS6a.
Sutasz to coś, co potrzebuje nieprawdopodobnej sprawności rąk. Nigdy w życiu nie robiłam niczego tak nieprawdopodobnie wymagającego sprawnych rąk.
Jak już lekko zszedł szok z tego powodu, uświadomiłam sobie, że nie należy słuchać "dobrych rad" środowiska koralikowo-sutaszowego, bo te rady nie są dobre. W komplecie dostałam beznadziejną igłę i jeszcze gorsze nici. Igła natychmiast mi się złamała, a nici ani przez pół sekundy nie były proste, tylko od początku skręcone w sprężynę, totalnie nie do użytku.
Przy najbliższej sposobności igłę zamieniłam na długą, a nici na te do haftu koralikowego. I dopiero wtedy zaczęło się robić w miarę normalnie i mogłam zacząć obmyślać, jak obejść wiotkość i dyslokacje.
Otóż sutasz to takie coś, co nie pozwala wyciągać igły ręką. Jak chcecie igłę przewlec na drugą stronę sznurków, to wbijacie ją, a potem - uwaga! - po drugiej stronie wyciągacie ją obcęgami. Takimi normalnymi, jak do robót budowlanych. O tym mnie nikt nie uprzedził, więc piszę dla innych początkujących, bo to kolejna dziedzina craftowa, w której instruktaże są wyjątkowo ukryte i niedostępne. Nie wiem - z zazdrości, że ktoś może przerosnąć mistrza?
Tak więc na początek zaopatrujemy się w:
1. obcęgi metalowe do wyciągania igły
2. długą (absolutnie nie krótką!) igłę do haftu koralikowego
3. nici do haftu koralikowego (nie to coś, co da Wam sklep)
4. wybrany zestaw do sutaszu
Ja miałam zestaw z Inspirello. To naprawdę kapitalna sprawa, bo zestaw idzie w parze z tutorialem. Minus - większości zestawów nie ma w sprzedaży, a poza Inspirello nie znalazłam ich już nigdzie więcej.
Warto najpierw obejrzeć taki tutorial kilka razy i zapamiętać, co jak się robi. Jest wtedy łatwiej, mimo że i tak się szyje, oglądając film i pauzując go.
Mnie filmik z Inspirello nie wystarczał. Ma złą perspektywę - nie taką, w jakiej ja widzę ręce, robiąc wisiorek. Dla osoby ze spektrum ZA perspektywa to podstawa - musi być taka sama. Obejrzałam więc kilka innych filmów w dobrej perspektywie i dzięki temu wiedziałam, o czym jest mowa w filmie Inspirello. To mi ułatwiało robienie wszystkiego krok po kroku. Wielu rzeczy tutorial nie wyjaśnia. Nie wyjaśnia np., jak podszywać sznurki na lewej stronie, jak wszywać te małe turkusowe koraliki (sama musiałam wpaść na to, że one są obok siebie w poziomie, a nie w pionie!), jak doszyć oczko do przewlekania łańcuszka. Musiałam to odkryć sama, szyjąc i prując. ;)
Jeśli chodzi o sznurki, to trzeba je na lewej stronie zszyć tak jak te na samym początku, ściegiem fastrygowym. Tej fastrygi potem na sznurku nie widać - na początku mnie to nurtowało. Sznurki niby układa się tak, żeby splot szedł w jedną stronę, ale ja nie widziałam w splocie totalnie żadnej różnicy, wszystko jedno, jak leci, jest tak samo - a w dodatku tak się mieni, że nie da się tego splotu zobaczyć. Więc układałam sznurki w ciemno - naprawdę nie da się tego zrobić świadomie. Serio, kierunku splotu nie widać, bo światło się odbija od sznurka i świeci w oczy.
Sznurki na lewej stronie warto zszyć ze sobą, bo po odcięciu nadmiaru siepią się.
Nie miałam kleju do butów, więc podkleiłam filc klejem silikonowym. Też się sprawdza. Na filcu odrysowałam kształt wisiorka, wycięłam, ścięłam lekko brzegi, żeby nie wystawały, i podkleiłam pod wisiorek. Musiałam np. pochować różne pętelki, jakie się robiły z posuplonej nitki, zanim ją zamieniłam na koralikową.
Strasznie deprymuje to, że te turkusowe koraliki są nierównej wielkości i to widać. Wygląda, jakbym je krzywo przyszyła.
Ja jeszcze pokryłam wisiorek impregnatem do ubrań. Mam w kuchni pod stołem karton do mediów i w nim chlapię, pryskam itd. Więc tam spryskałam wisiorek po obu stronach. Uważajcie, kiedy będziecie to robić, zapach impregnatu jest świetny, ale niebezpieczny!
Generalnie powiem Wam, że już rozumiem, dlaczego sutasz tyle kosztuje. Odechciało mi się go kupować dawno temu, kiedy się dowiedziałam, jak jest robiony, ile to miętolenia w rękach. A potem przecież się tego już nie pierze. Jako aspie nie wyobrażam sobie dotykania czegoś przesiąkniętego cudzym potem, więc musiałam się sama nauczyć to robić, skoro chciałam mieć, prawda? I jak widać, nawet w EDS6a oglądanie tutoriali wystarczy, żeby nauczyć się coś robić. Wychodzi za pierwszym razem. Jeszcze nie idealnie, ale wystarczy, żebym sama ten wisiorek założyła i nosiła. I to mnie cieszy, to podbudowuje, mimo horrendalnego wysiłku i bólu włożonego w robociznę. No bo naprawdę - materiały do tego wisiorka kosztowały ok. 24 zł (+ wysyłka), ale robocizny nie da się wycenić w przypadku osoby z EDS6a. Wyczytałam, że rękodzielnicy biorą stawkę godzinową po prostu. Najniższa krajowa stawka godzinowa to 12 zł. Wisiorek robiłam 5h. Czyli 24 (materiały) + 12x5 (robocizna) = 84 zł. IMHO lekka przesada, nawet gdybym już miała wprawę i zrobiła ten wisiorek idealnie. No ale. +100 do ego. :D
Czyli wciągnęłam się i jest to kolejna rzecz, którą będę robić. Tylko problem: gdzie teraz kupię kolejne zestawy do biżuterii?
***
Candy u Hanulka! Z okazji wiosny i 700. posta ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)












































