To kolejna kartka na wcześniej przygotowanym tle, na którym odbiłam wzór przez maskę pastą pękającą, a potem popsikałam mgiełkami. Odbite kółeczka obrysowałam fioletowym i srebrnym żelopisem.
Dziewczynę pokolorowałam prismami. Na balonik naniosłam brokat Nuvo. I to wszystko. To najprostsza kartka na świecie. Byłabym gdyby nie było trzeba kolorować stempli. Nie umiem i nie znoszę kolorować ubrań. W ogóle niczego nie umiem kolorować, mam kompleksy, kiedy oglądam pięknie pokolorowane stemple. Jeszcze twarze i włosy jakoś mi wychodzą, ale reszta kompletnie nie i naprawdę jeszcze nie jestem ślepa. Widzę, co robię. :) Mimo to lubię tę kartkę i strasznie mnie wkurza, że nie da się jej sfotografować! Na zdjęciach wychodzi jak kompletnie nie ta kartka, a jest ładniejsza od tej z jednorożcem! Serio!
***
Pracę zgłaszam do urodzinowego wyzwania Ching-Chou Kuik :)
Jakiś czas temu zrobiłam tła na zapas, bawiąc się mgiełkami Lindy's, które uwielbiam. Powstało wtedy tło z drzewami odbitymi przez maskę pastę pękającą. Na to napsikałam mgiełkami - na papierze akwarelowym zachowują się bosko! Kolor tła jest zależny od tego, z której strony pada światło. Z jednej strony widać żółto-czerwony zachód słońca, z drugiej - zieloną poświatę mgiełki, jakby korony drzew.
Stempel w całości pokolorowałam prismami. Jakby mi było mało błysku, to użyłam też dwukolorowych żelopisów. Ale to w końcu jednorożec!
Tę pracę zrobiłam na listopadowe wyzwanie na grupie Ching-Chou Kuik. Wybrałam jeden ze starszych stempli i plan był zupełnie inny. Chciałam utrzymać pracę w błękitach i nawiązać do zimy, dlatego dmuchawce zrobiłam z pomponików, i to takich ze srebrną nitką. Choinki zimą są co prawdę zielone, ale wyszły jakoś zbyt zielone, może przez zielone tło stempla, a może przez to, że dziewczyna jest jednak ubrana letnio. Więc zmieniłam plany. :)
Tło zrobiłam warstwową maską Agaterii i według ich tutorialu, a do tuszowania użyłam distressów. Na wierzch nałożyłam kropeczki przezroczystą pastą brokatową (bo jeszcze wtedy to miała być zima :)).
Po bokach dokleiłam jeszcze choinki z wykrojnika, które też potuszowałam distressami, tylko na mokro. Użyłam tych samych kolorów, a zobaczcie, jakie mają różne odcienie na sucho i na mokro. Od czasu pomarańczowych kartek halloweenowych przyklejam wiele scrapków w taki sposób, żeby nie przylegały do tła całkowicie, mimo że nie są niczym podklejone. W ten sposób kartka jest płaska, a jednak warstwowa, i można ją wysłać w zwykłej kopercie.
Stempel wydrukowałam na zwykłym brystolu i pokolorowałam markerami alkoholowymi. Na nich jakoś białe żelopisy działają normalnie, tylko na kredkach nie chcą!
Do szafirków użyłam niebieskiego sticklesa. Pomponiki przykleiłam klejem na gorąco. Muszlę ślimaka pokryłam crackle accents.
Wycięłam cały stempel z fragmentami tła, które pokolorowałam na zielono kolorem zbliżonym do choinek. Przykleiłam go na beermatę, która została mi po tekturkach.
Na filmiku jak zwykle wszystko najlepiej widać. Przez wstrętną pogodę cały czas mam problem ze zdjęciami.
***
Pracę zgłaszam na listopadowe wyzwanie Ching-Chou Kuik
Dawno nic nie pisałam, ale to nie znaczy, że nic nie robiłam. Bawiłam się znowu w monoprinting i robiłam tła. A wczoraj zrobiłam kartkę na październikowe wyzwanie Ching-Chu Kuik.
Tło i choinki zrobiłam w taki sam sposób jak tutaj, tylko tym razem pamiętałam, żeby użyć papieru akwarelowego. I zdziwiłam się, że na papierze akwarelowym wyszło dużo gorzej. Plamy się dziwnie rozlewały po papierze. Do tego maska księżyca całkowicie się odkleiła i podciekła. Także tuszowanie brzegów nie wyszło - tusz się nie trzyma tego papieru, tylko go złuszcza.
Nie jestem zadowolona z tego tła. Jestem za to zadowolona z tego, jak mi wyszło kolorowanie stempelka. Użyłam nowego gładkiego papieru, na którym promarkery zachowywały się bardzo dziwnie, ale efekt końcowy mnie zadowala. Skrzydełka wydrukowałam 2 razy, pokryłam brokatem i nakleiłam jedne na drugie. Ten efekt jest świetny i na pewno go jeszcze wykorzystam.
W pewnym momencie miałam ochotę przyciąć dół kartki, bo wydawało mi się, że jest za dużo czarnego, ale naklejenie napisu zupełnie zmieniło efekt wizualny.
W końcu przyjrzałam się mojej gilotynie i już wiem, dlaczego ciągle tnie krzywo! Otóż już po samym przyłożeniu kartki wzdłuż podziałki między jej końcem a początkiem jest różnica 2 mm! No to jak mogło być równo? Każdy cięty papier zawierał tę krzywiznę. Producent nazywa się Cow Head - więc wiecie, czego nie wybierać.
(do 27.10)
PS. Blogspot wyświetla mi komentarze tylko z ostatnich 2 tygodni (autentycznie tylko do 11.10). Gdzie znajdę resztę? Było tam jeszcze kilka, na które chciałabym odpowiedzieć.
PPS. 31.10 karteczka zdobyła nagrodę na grupie Ching-Chou Kuik! Aż nie wierzę, druga nagroda w tym miesiącu! <3