Tło i choinki zrobiłam w taki sam sposób jak tutaj, tylko tym razem pamiętałam, żeby użyć papieru akwarelowego. I zdziwiłam się, że na papierze akwarelowym wyszło dużo gorzej. Plamy się dziwnie rozlewały po papierze. Do tego maska księżyca całkowicie się odkleiła i podciekła. Także tuszowanie brzegów nie wyszło - tusz się nie trzyma tego papieru, tylko go złuszcza.
Nie jestem zadowolona z tego tła. Jestem za to zadowolona z tego, jak mi wyszło kolorowanie stempelka. Użyłam nowego gładkiego papieru, na którym promarkery zachowywały się bardzo dziwnie, ale efekt końcowy mnie zadowala. Skrzydełka wydrukowałam 2 razy, pokryłam brokatem i nakleiłam jedne na drugie. Ten efekt jest świetny i na pewno go jeszcze wykorzystam.
W pewnym momencie miałam ochotę przyciąć dół kartki, bo wydawało mi się, że jest za dużo czarnego, ale naklejenie napisu zupełnie zmieniło efekt wizualny.
W końcu przyjrzałam się mojej gilotynie i już wiem, dlaczego ciągle tnie krzywo! Otóż już po samym przyłożeniu kartki wzdłuż podziałki między jej końcem a początkiem jest różnica 2 mm! No to jak mogło być równo? Każdy cięty papier zawierał tę krzywiznę. Producent nazywa się Cow Head - więc wiecie, czego nie wybierać.
(do 27.10)
PS. Blogspot wyświetla mi komentarze tylko z ostatnich 2 tygodni (autentycznie tylko do 11.10). Gdzie znajdę resztę? Było tam jeszcze kilka, na które chciałabym odpowiedzieć.
PPS. 31.10 karteczka zdobyła nagrodę na grupie Ching-Chou Kuik! Aż nie wierzę, druga nagroda w tym miesiącu! <3




















































